Reklama
Czym się karmią Mrówkojady
Mieli władzę absolutną i decydowali: do kosza czy na ekran. Skorzystali z niej i teraz gryzie ich sumienie.
- 10.04.2008 15:16
To oni kwalifikowali filmy, które będą walczyć o Złote Mrówkojady.
Losy blisko pół setki amatorów, którzy zgłosili swoje produkcje do Konkursu Filmów Amatorskich ważyły się w niewielkim pokoju w lubelskim Centrum Kultury. - Pierwszym kryterium było to, czy film budzi w nas emocje - mówi Andrzej Rusin z Kinoteatru \"Projekt”, dyktator programowy II Lubelskiej Gali Filmu Niezależnego \"Złotych Mrówkojadów”. - Pamiętam jeden z filmów, który był może i ciekawy ale tak zimnych i zdystansowany, że na tle innych - z których coś - wynikało tracił. Choć był zrobiony z pomysłem.
- Filmy oglądaliśmy partiami, bo na raz nikt by tego nie wytrzymał - zdradza Małgorzata Pietrewin, współorganizatorka gali, Inny Ważny Człowiek (jak nazywają jej funkcję w biurze). - Już i tak się martwimy jak jurorzy i publiczność wytrzyma konkursowy pokaz, który będzie trwał 4 godziny i 27 minut.
Kim są autorzy nadesłanych filmów? Dokładnie nie wiadomo. - W zeszłym roku na pierwszej gali zgromadziliśmy twórców niezależnych z regionu. Znaliśmy wszystkich autorów. W tym roku to są ludzie z całej Polski. W przyszłym roku będziemy o autorach wiedzieć jeszcze mniej, bo chcemy, żeby festiwal był międzynarodowy - tłumaczą organizatorzy.
Co kręcą niezależni twórcy? - To co dotyczy ich życia, ich problemów. I co ciekawe, coraz bardziej popularne robią się dokumenty - mówi Maciej Misztal, imperator festiwalu, który w zeszłym roku wymyślił Lubelską Galę Filmu Niezależnego \"Złote Mrówkojady”.
Zwykłe życie? Takie telenowele? - Telenowele też, ale akurat je odrzucaliśmy - wyjaśnia imperator.
W tym roku młodzi filmowcy amatorzy musieli zrobić konkursowy film na temat \"tożsamości”. - Temat rozumieli bardzo różnie, ale proszę nas zrozumieć: nie możemy mówić jakie filmy zrobiły na nas wrażenie, bo to jurorzy i publiczność będą je oceniać - tłumaczą weryfikatorzy. - 13 z 50 filmów zakwalifikowaliśmy. Większy sens określania tematu filmów będzie wtedy, gdy w konkursie będą brać udział amatorzy z zagranicy. Fajnie dowiedzieć się jak różnie Polacy interpretują np. tożsamość. Ale jeszcze fajniej gdy o niej będą opowiadać Polacy, Słowacy, Ukraińcy czy Litwini - tłumaczą organizatorzy sens zadawania filmowcom tematów i stworzenia z lubelskiej gali międzynarodowej imprezy.
Najmłodszy filmowiec, którzy przysłał swój film ma 16 lat. Był tez jeden zagraniczny autor - Polak z Londynu. Najsilniejsza grupa twórców jacy wystartowali to ludzie z Krakowa. Zgłaszali po kilka swoich filmów, każdy z nich pracuje w zupełnie inny sposób i w innym stylu, a tworzą grupę; coś w rodzaju profesjonalnego zespołu filmowego - doceniają krakusów lublinianie. I żartują: najprostsza charakterystyka twórców: są z Krakowa i nakręcili film którego tytuł zaczyna się na literę \"d”.
Najdłuższym filmem jaki zobaczą widzowie i jurorzy jest o 2 minuty dłuższy niż zezwala regulamin. Najkrótszy ma 30 sekund. - Zapewniamy, że publiczność go nie przegapi - zapewniają organizatorzy.
Ponieważ selekcjonerzy nie mogą chwalić, rozmawiamy o formie i technice. Wśród 13 konkursowych produkcji, trzy to dokumenty: \"Pan Chlebek”, \"Dom kultury” i \"Slam vs. freestyle, czyli bitwa na słowa” .
- Pan Chlebek to chyba najwyrazistsza postać jaka przewija się przez wszystkie filmy - mówi Andrzej Rusin i zastrzega, że to tylko jego osobiste wrażenie, bo pan Chlebek jest niezwykły. To mężczyzna, który ma nabożny stosunek do chleba i dlatego taki przydomek nadali mu mieszkańcy osiedla. Przewrotnie zatytułowany \"Dom kultury” opowiada o jakimś miasteczku gdzieś w Polsce, może na Mazurach albo na Pomorzu, gdzie jest jeden lokal w którym się pije. \"Slam kontra freestyle” to opowieść o stołecznej imprezie poetyckiej. Oprócz dokumentów są fabuły i animacje.
- Bardzo się poprawiła jakość techniczna nadsyłanych produkcji. Pewnie także i dlatego, że sprzęt relatywnie potaniał - zastanawia się Maciej. - No i dźwięk. Amatorzy zaczęli dostrzegać walor dźwiękowy filmu, że nie tylko obrazki są ważne.
Małgorzata, Andrzej i Maciej czuja pewien niepokój, że choć bywają na filmowych festiwalach, widzieli tysiące różnych amatorskich produkcji i tysiące profesjonalnych to może jednak ich wybór był wadliwy. Może nie te 13 filmów co trzeba wytypowali by zobaczyli je jurorzy i publiczność. I wymyślili, że oprócz piątkowego i sobotniego pokazu filmów konkursowych zorganizują Salony Odrzuconych - tam będzie można zobaczyć wszystkie nadesłane na konkurs produkcje.
Piątek 11 kwietnia
15.00 otwarte warsztaty filmowe. 18.00 pokazy filmów konkursowych:
* DEEVENAH reż. Izabela Przylipiak (23\')
* DOLINIARZE reż. Paweł Łukomski (30\')
* DOM KULTURY reż. Marek Kosowiec (32\')
* DRZEWO reż. Michał Mróz (6\' 47\")
* I TAK CAŁY DZIEŃ reż. Michał Czerwonka (26\')
* MARIO reż. Paweł Słomkowski (7\' 48\")
* MIM reż. Filip Rudnicki (10\')
* NEURON - FAIRYTALE ABOUT EXISTENCE reż. Łukasz Olszewski (8\' 50\")
* PAN CHLEBEK reż. Przemysław Filipowicz (23\' 15\")
* PODDASZE reż. Łukasz Bursa (11\')
* RAZ, DWA, TRZY reż. Aleksandra Ząb (28\')
* SLAM VS. FREESTYLE, czyli BITWA NA SŁOWA reż. Emilia Kotnis, Dorota Korczyk (21\' 15\")
* STEP BY STEP reż. Ewa Mathiasz (30\")
Sobota 12 kwietnia
15.00 otwarte warsztaty filmowe, 18.00 gala rozdania Złotych Mrówkojadów
Reklama













Komentarze