Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pola makowe znikną z Zamojszczyzny?

Plantatorzy nie obsiali w tym roku pól makiem, bo zabrakło dla nich nasion.
- Dopóki Centrala Nasienna nie zawrze umów kontraktacyjnych z plantatorami, nie możemy wydać zezwoleń na uprawę maku - rozkłada ręce Alfred Sobótka, wójt gminy Turobin. - Rolnicy odchodzą z kwitkiem, a trzeba zaznaczyć, że chętnych do uprawiania maku u nas nie brakuje. Bo Turobin to prawdziwe zagłębie makowe. Gdy w innych gminach pod uprawę przeznacza się łącznie od kilku do kilkunastu hektarów, tutaj areał upraw maku dochodzi nawet do 200 hektarów. Ale w tym roku plantatorzy będą musieli obejść się smakiem. - Nie ma umowy, nie ma zezwolenia i nie ma siania - tłumaczy Czesław Podkański z Kolonii Guzówka, który pod zasiew przygotował 1,20 ha ziemi. - Trzeba było obsiać pole jęczmieniem. Wszyscy tak robią, bo czas ucieka. Szkoda, bo cena maku była w tym roku bardzo dobra i kto go trochę przetrzymał, ten wygrał. Za kilogram można było dostać nawet 12 zł. Uprawy mogą być prowadzone na określonej powierzchni, w wyznaczonych rejonach, w drodze kontraktacji i na podstawie zezwolenia. Zgodnie z zapisami ustaw o nasiennictwie oraz o przeciwdziałaniu narkomanii, do zasiewów nie można używać maku konsumpcyjnego, ale wyłącznie niskomorfinowego maku nasiennego. Ale brakuje go. Centrala Nasienna w Zamościu, która co roku zamawia u producenta, czyli w Hodowli Roślin Strzelce, ponad 200 kg kwalifikowanego materiału siewnego, nie dostała ani grama. Dlaczego? - Bo w zeszłym roku mieliśmy niekorzystne warunki klimatyczne, uprawy zniszczyły susza i gradobicie - wyjaśnia Jacek Donat, dyrektor oddziału Hodowli Roślin Strzelce w Borowie, który jako jedyny ośrodek w kraju specjalizuje się w hodowli odmian maku niskomorfinowego. - Nie było plonów. W dodatku do 55 proc. spadła siła kiełkowania nasion z zapasów. Dlatego w całym kraju udało się nam zaspokoić jedynie połowę zapotrzebowania, z czego najmniej w rejonach wschodnich. Odpada import materiału siewnego, bo nikt w Europie nie ma nasion maku niskomorfinowego. Wszystko wskazuje więc na to, że na stołach zabraknie w tym roku klusek z makiem, makowca, pierogów i kutii. Jeżeli ktoś zdecyduje się uprawiać mak bez zezwolenia, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja od lat tępi nielegalne poletka, a za złamanie przepisów Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii grozi do dwóch lat więzienia. Dodatkowo, plantacja jest niszczona na koszt właściciela.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama