Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To miało być ostrzeżenie dla prezydenta Zamoyskiego

Dyskusja trwała ponad 2 godziny i była wyjątkowo gorąca. Radni PiS ostro skrytykowali Marcina Zamoyskiego
i głosowali przeciwko udzieleniu mu absolutorium. W końcu prezydent je uzyskał, ale pod koniec debaty ledwo panował nad nerwami. - Wiedzieliśmy, że prezydent dopnie swego, bo większość rady go popiera, ale zdecydowaliśmy dać mu czerwoną kartkę - mówi Krzysztof Zwolan, wiceprzewodniczący Rady Miasta i szef klubu PiS. - Bo to my musimy świecić oczami za niewykonane inwestycje i niejasną politykę miasta. Do absolutoryjnej sesji radni PiS przygotowywali się sługo. Twierdzą, że na zebraniach osiedlowych mieszkańcy miasta natarczywie dopytują się o niewykonane inwestycje. Chodzi m.in. o budowę Centrum Kultury Filmowej i Zamojskiego Domu Kultury oraz dziurawe ulice: Dzieci Zamojszczyzny, Przemysłową, Lubelską i m.in. skrzyżowania przy Hrubieszowskiej. - W budżecie na 2007 r. zaplanowaliśmy 5 projektów, które przepadły z przyczyn formalnych - złościł się Włodzimierz Hawrot z PiS. - To wskazuje na wadliwą ich konstrukcję. - Powinniśmy realniej oceniać zamierzenia - dodał jego partyjny kolega Krzysztof Lewkowicz. - I nie dawać ludziom złudnych nadziei. To wywołało burzę. Radni PiS wyrzucili, co mieli na wątrobie. Wytykali prezydentowi \"niezrozumiałą” politykę wobec kupców z Nadszańca i rodziców dzieci z SP nr 7 (magistrat chciał szkołę zlikwidować) oraz \"dbanie” jedynie o Starówkę. - Czas wylać na głowę prezydenta kubeł zimnej wody - przekonywał Zwolan. - Radni uchwalili budżet i też powinni zacząć bić się w piersi. - Nikt nie obiecywał, że wszystkie zamierzenia zostaną spełnione - dziwił się wiceprzewodniczący Ireneusz Godzisz (PO). - Warto było wnioski złożyć. W przeciwnym razie popełnilibyśmy grzech zaniechania. - Dlaczego nasze projekty zostały odrzucone? - pytał tymczasem prezydent Marcin Zamoyski. - Przecież to wasze ugrupowanie było w ub. roku przy władzy i wasi urzędnicy je odrzucili. Dziwne, że teraz o tym zapomnieliście. - Projekty, o których mówią radni, nie wpisały się w odpowiednie priorytety i dlatego nie dostaliśmy pieniędzy - rozzłościł się Tomasz Kossowski, sekretarz zamojskiego UM. - Poszły do dużych miast. Jednak jeśli chodzi o pozyskiwanie funduszy z zewnętrz i tak Zamość jest w czołówce regionu. Nie każde miasto może się poszczycić, że wystarało się np. o pieniądze z Funduszu Norweskiego (na odnowienie zamojskich fortyfikacji - red.). Nam się udało.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama