Maksymalnie normalnie!
Rozmowa z Piotrem Kupichą, wokalistą i gitarzystą zespołu Feel
- 30.05.2008 22:31
- Na koncertach mówię o tej sprawie, na spokojnie. W Bychawie też. Chciałbym, żeby się w końcu zgłosiła. Pal licho, że miała impuls, żeby zniknąć z domu, bo tam wróci. Jest chora, musi być pod opieką lekarską. Niech już tam wraca do domu, niech się nie wygłupia.
- W maju zagraliśmy 26.
- W ogóle nie śpimy, ciężko pracujemy. Czasem mi się wydaje, że mamy wydłużony miesiąc do 82 dni.
• Wszyscy was chcą, każdy chce być na waszym koncercie. Do takiego momentu dążyłeś?
- W Bychawie przyszły na nasz koncert tłumy, ludzie godzinami czekali w kolejce, żeby przejść przez bramę. Jestem z tego powodu dumny, że zespół się rozwinął, że mamy siłę grać tyle koncertów, że jesteśmy zapraszani w całej Polsce, że mamy coś do powiedzenia. Jako formacja, która stroi gitarę. Jestem szczęśliwy, ale i zmęczony.
- Dużo szczęścia podszytego zaplanowanym działaniem. Na rynku jestem od ośmiu lat.
- Sam się sobie dziwię. Sodówa to potężne zmęczenie, wtedy nie chcesz z nikim gadać. Dzięki Bogu jak ludzie bliżej poznają Feela, są z nami. My to czujemy, z tego też jesteśmy dumni.
• Przyjechaliście do Bychawy, siedzimy w zwykłym namiocie, jedzonko takie, jak dla wszystkich. Nie było wymagań, że miały być kwiaty, dywany?
- Jesteśmy normalni, z tego też jesteśmy dumni. Tak zostanie. Maksymalnie normalnie
- U nas na Śląsku też na maksa je się pierogi, pierogi się tam \"kulo”. Ale lubimy jakieś mięsiwo. Jesteśmy mięsożerni.
• Grill?
- Dokładnie. Przychodzi cała familia, siedzi się na ogródku, pije browara, robi grilla, maksymalnie normalnie.
- Czasami jesteśmy maksymalnie zakręceni. To wynika z tego, że tempo jest ogromne. Kiedy wracam do domu, mam blisko góry. Mam półtora dnia wolnego, wycinamy osiemdziesiąt kilometrów i jesteśmy w górach.
- Żona Agata i synek Pawełek.
- Konkurowaliśmy z popularnymi zespołami, mającymi na koncie po dwie, trzy płyty. Ciśnienie było ogromne. Jurorzy coś w nas zobaczyli. Publiczności spodobała się nasza piosenka i naturalny styl. Przez kilka miesięcy byliśmy w szoku. Już jest ok.
- Wiesz co, ja nie mam wykształcenia muzycznego. Jestem po Politechnice Śląskiej w Katowicach. Ale mamy perkusistę, który jest muzykiem, klawiszowca po wychowaniu muzycznym. Jest ekipa, która ma podstawy muzyczne. A ja po prostu jestem Feel chałturnik. No, fajnie...
Rozmawiali: Magdalena Fijałkowska, Waldemar Sulisz
Reklama

Komentarze