Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Maksymalnie normalnie!

Rozmowa z Piotrem Kupichą, wokalistą i gitarzystą zespołu Feel
- Na koncertach mówię o tej sprawie, na spokojnie. W Bychawie też. Chciałbym, żeby się w końcu zgłosiła. Pal licho, że miała impuls, żeby zniknąć z domu, bo tam wróci. Jest chora, musi być pod opieką lekarską. Niech już tam wraca do domu, niech się nie wygłupia. - W maju zagraliśmy 26. - W ogóle nie śpimy, ciężko pracujemy. Czasem mi się wydaje, że mamy wydłużony miesiąc do 82 dni. • Wszyscy was chcą, każdy chce być na waszym koncercie. Do takiego momentu dążyłeś? - W Bychawie przyszły na nasz koncert tłumy, ludzie godzinami czekali w kolejce, żeby przejść przez bramę. Jestem z tego powodu dumny, że zespół się rozwinął, że mamy siłę grać tyle koncertów, że jesteśmy zapraszani w całej Polsce, że mamy coś do powiedzenia. Jako formacja, która stroi gitarę. Jestem szczęśliwy, ale i zmęczony. - Dużo szczęścia podszytego zaplanowanym działaniem. Na rynku jestem od ośmiu lat. - Sam się sobie dziwię. Sodówa to potężne zmęczenie, wtedy nie chcesz z nikim gadać. Dzięki Bogu jak ludzie bliżej poznają Feela, są z nami. My to czujemy, z tego też jesteśmy dumni. • Przyjechaliście do Bychawy, siedzimy w zwykłym namiocie, jedzonko takie, jak dla wszystkich. Nie było wymagań, że miały być kwiaty, dywany? - Jesteśmy normalni, z tego też jesteśmy dumni. Tak zostanie. Maksymalnie normalnie - U nas na Śląsku też na maksa je się pierogi, pierogi się tam \"kulo”. Ale lubimy jakieś mięsiwo. Jesteśmy mięsożerni. • Grill? - Dokładnie. Przychodzi cała familia, siedzi się na ogródku, pije browara, robi grilla, maksymalnie normalnie. - Czasami jesteśmy maksymalnie zakręceni. To wynika z tego, że tempo jest ogromne. Kiedy wracam do domu, mam blisko góry. Mam półtora dnia wolnego, wycinamy osiemdziesiąt kilometrów i jesteśmy w górach. - Żona Agata i synek Pawełek. - Konkurowaliśmy z popularnymi zespołami, mającymi na koncie po dwie, trzy płyty. Ciśnienie było ogromne. Jurorzy coś w nas zobaczyli. Publiczności spodobała się nasza piosenka i naturalny styl. Przez kilka miesięcy byliśmy w szoku. Już jest ok. - Wiesz co, ja nie mam wykształcenia muzycznego. Jestem po Politechnice Śląskiej w Katowicach. Ale mamy perkusistę, który jest muzykiem, klawiszowca po wychowaniu muzycznym. Jest ekipa, która ma podstawy muzyczne. A ja po prostu jestem Feel chałturnik. No, fajnie... Rozmawiali: Magdalena Fijałkowska, Waldemar Sulisz

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama