Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Siatkarze na milionowych kontraktach i widmo wirtualnej fabryki. Trzy paradoksy chełmskich spółek

Podczas gdy oficjalne komunikaty z ratusza mówią o biznesowej stabilizacji, twarde liczby z najnowszego dokumentu odsłaniają głębokie pęknięcia w komunalnym imperium. Raport o stanie Miasta Chełm za 2025 rok pokazuje, że lokalny samorząd próbuje uprawiać ekstremalny finansowy slalom. Z jednej strony miasto funduje sobie luksusową rewolucję wodorową i profesjonalny sport na krajowym poziomie, z drugiej – rosnące koszty i gigantyczne dopłaty zaczynają niebezpiecznie ciążyć miejskiej kasie.
Chełm ratusz
Choć wodorowe autobusy i sportowe sukcesy cieszą oko, to końcowy rachunek za ten blichtr mieszkańcy i samorząd mogą otrzymać już w najbliższych latach

Autor: Kamil Pomorski

Paradoks I: Prestiż ponad stan, czyli sportowa czarna dziura

Największe emocje w raporcie budzą podmioty, których misja społeczna i promocyjna drastycznie rozjechała się z rynkową rzeczywistością. Mowa tu przede wszystkim o Chełmskim Klubie Sportowym (ChKS), gdzie finansowanie zawodowej siatkówki i piłki nożnej doprowadziło do bezprecedensowego tąpnięcia.

Oficjalna strata netto klubu za 2025 rok sięgnęła porażających 8,34 miliona złotych.

Lwia część tej kwoty została skonsumowana przez lawinowo rosnące pensje. Na same wypłaty dla sportowców i sztabów szkoleniowych spółka wydała ponad 9 milionów złotych (w tym 4,2 mln zł na siatkarzy i 3,76 mln zł na piłkarzy), podczas gdy jej własne przychody wyniosły skromne 2,18 mln zł. Kiedy dodamy do tego Chełmski Park Wodny, który wygenerował 1,16 mln zł straty i wymagał od miasta równej kwoty rekompensaty, wyłania się obraz potężnego drenażu publicznych środków na cele wizerunkowe.

Paradoks II: Wirtualna inwestycja z milionami na koncie

Zupełnie inną, wręcz surrealistyczną odsłonę miejskiego biznesu reprezentuje spółka Fabryka Chełm. Podmiot ten na papierze wygląda jak finansowy prymus – zamknął rok zyskiem netto na poziomie 295 tysięcy złotych, a na bankowych lokatach trzyma ponad 20 milionów złotych żywej gotówki.

Problem tkwi w tym, że flagowy projekt, który miał stać się nowym kołem zamachowym lokalnej gospodarki, po trzech latach od startu... praktycznie nie istnieje.

  • Zaawansowanie budowy fabryki wynosi niespełna 7 procent.
  • Większościowy udziałowiec właśnie ogłosił, że wycofuje się z przedsięwzięcia w obecnym kształcie.
  • Ratusz stoi teraz pod ścianą: musi albo przejąć niedokończony projekt, albo pilnie szukać nowego partnera, albo zlikwidować spółkę.
Paradoks III: Kosztowna nowoczesność i stopniałe zyski prymusów

Trzecim zjawiskiem opisanym w raporcie jest fakt, że prospołeczne i ekologiczne decyzje władz uderzyły rykoszetem w dotychczasowych liderów finansowych. Najlepszym przykładem jest Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Zysk netto tej spółki stopniał z imponujących 11,6 mln zł do zaledwie 369 tys. zł, co było bezpośrednim skutkiem odgórnego obniżenia cen ciepła dla mieszkańców Chełma.

Z kolei Chełmskie Linie Autobusowe przeprowadziły spektakularną wymianę taboru na 26 autobusów wodorowych NesoBus. Choć z ekologicznego luksusu skorzystało aż 4,1 miliona pasażerów, to gigantyczne koszty zakupu paliwa wodorowego (wzrost o ponad milion złotych) i ubezpieczeń sprawiły, że całoroczny zysk CLA skurczył się do symbolicznych 20 tysięcy złotych.

Nawet gigant zatrudniający 359 osób – Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej – mimo rekordowego skoku przychodów na własnej stacji paliw, wciąż musi dopłacać do podstawowej działalności wodociągowo-kanalizacyjnej. 

I choć wodorowe autobusy i sportowe sukcesy cieszą oko, to końcowy rachunek za ten blichtr mieszkańcy i samorząd mogą otrzymać już w najbliższych latach.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama