Reklama
Szkoły walczą o uczniów czyli pracę dla nauczycieli
Młodzi ludzie wolą licea i nie chce uczyć się w technikach krawieckich. Nauczyciele zabiegają o uczniów, bo walczą o swój byt.
- 03.07.2008 18:18
- Nie dostałam się do LO. Zostałam jednak przyjęta do liceum profilowanego ekonomiczno-administracyjnego. W przyszłości myślę o politechnice. Lubię krawiectwo, nauka np. w technikum krawieckim nie byłaby obciachem, ale myślę jednak o perspektywie studiów - mówi Kasia, odbierająca w bialskim II LO im. E. Plater swoje dokumenty. Przyjmowana tam do I klasy Magdalena Korniluk dodaje: Wybory szkół to kwestia naszego gustu. Nikt nas nie zmusi, żebyśmy uczyli się tam, gdzie nie chcemy - wyjaśnia. - Prestiżowe są zawody architekta lub prawnika. Krawcowa nie ma takiego znaczenia - dodaje Aneta Ośko, koleżanka Magdy, która wybrała klasę plastyczną w IV LO.
- Chodziłam obok do gimnazjum i chciałam pójść do \"Platerki” - mówi Wiktora Sikorska, laureatka olimpiad gimnazjalnych, która złożyła wczoraj świadectwo. Także do tego liceum został przyjęty Roman Boguszewski z Kościeniewicz. - Koledzy mi poradzili. Dobrze poszedł mi egzamin. Z mojej klasy dużo osób będzie się uczyło w liceum straży granicznej w Janowie Podlaskim. Mieli dobre wyniki z wychowania fizycznego - tłumaczy.
Mirosława Płoszaj, wicedyrektor bialskiego II LO jest zadowolona z rekrutacji: Mamy już komplet w ośmiu klasach. Leży też stos podań uczniów z gorszymi stopniami, ale nie zostaną przyjęci. Żeby być uczniem klasy humanistycznej w II LO trzeba było mieć 123 punkty, a biologiczno-chemicznej 142.
- Napracowaliśmy się przy poszukiwaniu kandydatów i promocji naszej oferty. Niestety, w pierwszym naborze nie udało się nam utworzyć klas w technikum kształcących technika odzieżowego oraz technika instalacji i urządzeń sanitarnych. Choć absolwenci są poszukiwani przez renomowane zakłady odzieżowe i firmy budowlane oraz wodociągowe - mówi Małgorzata Kaczmarczyk, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych nr 3. - Tylko po trzy osoby chciały się uczyć w tych technikach. W pozostałych klasach mamy po 50 proc. uczniów. Mam nadzieję, że klasy się jeszcze zapełnią, bo mogą być kłopoty z utrzymaniem wszystkich etatów dla nauczycieli - martwi się Kaczmarczyk.
W wielu szkołach nauczyciele martwią się małym zainteresowaniem ich placówkami. W Parczewie dodatkowo spotęgowało go zamieszanie z awarią elektronicznego systemu rejestracji kandydatów. - Tuż przed zamknięciem rejestracji osoba odpowiedzialna za rekrutację, łamiąc wszelkie procedury, zlikwidowała jedną z klas pierwszych w parczewskim LO. Jeden z pracowników starostwa pomijając wolę uczniów i rodziców oraz układ systemu elektronicznego, ręcznie przekazał jedną z klas LO do innej szkoły w powiecie - mówi wzburzony jeden z nauczycieli.
- To system elektroniczny narobił bałaganu. Było drobne zamieszanie. Chcieliśmy większy nacisk położyć na szkolnictwo zawodowe. Ale już wyjaśniliśmy to w liceum. Nabór jest tam prowadzony znów do pięciu klas - wyjaśnia Jerzy Maśluch, wicestarosta parczewski.
W czwartek w południe w parczewskim LO było jeszcze około 20 miejsc wolnych. Tam rekrutacja potrwa dłużej.
Reklama













Komentarze