Reklama
Na polach Roztocza wyrastają wiatraki
Zamojszczyzna staje się wiatrakową potęgą. Za dwa lata 20 potężnych turbin zaszumi wokół Szczebrzeszyna.
- 06.07.2008 17:49
Do podobnej inwestycji przymierzają się też w gminie Turobin. Wiatraki zaczynają budować także zwykli gospodarze.
- Zielona energia to przyszłość - przekonuje Włodzimierz Lehmann, prezes wielkopolskiej spółki \"Wiatrowiec-Energia”, która chce stawiać wiatraki pod Szczebrzeszynem. - Do niedawna jej produkcja była w Polsce niemożliwa. Ale po wejściu do UE przepisy się zmieniły. Warto to wykorzystać.
O tym, że \"Wiatrowiec-Energia” chce postawić pod Szczebrzeszynem (na polach pomiędzy tym miastem a Szperówką i Rozłopami) 20 wiatraków pisaliśmy w ub. tygodniu. Elektrownia odprowadzi do gminy podatek w wysokości ok. 4 mln zł rocznie. Skorzystają też okoliczni gospodarze. Rolnik, na którego gruncie stanie wiatrak, dostanie co najmniej 6 tys. euro rocznie. Szczebrzescy radni są tym pomysłem zachwyceni. - To szansa dla regionu - cieszy się Jan Malec, radny ze Szperówki.
Na ostatniej sesji radni zgodzili się na sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania terenu pod \"farmę”. To pierwszy krok do powstania elektrowni.
Ale nie tylko w Szczebrzeszynie ruszy produkcja zielonej energii. Firma \"Eviva” SA z Gliwic chce postawić kilkadziesiąt wiatraków (od 30 do 50) w gminie Turobin.
Staną prawdopodobnie na terenie miejscowości Zagrody, Gródki Pierwsze i Drugie oraz w Kondratowie.
- W naszej gminie wiatry są szczególnie korzystne - przyznaje Sławomir Wnuk, zastępca wójta gminy Turobin. - Zdradzę też, że nie tylko jedna firma zastanawia się nad taką inwestycją.
- My też będziemy szukać lokalizacji pod nowe elektrownie - dodaje Lehman. - Ale raczej w okolicach Szczebrzeszyna.
Niektórzy mieszkańcy Zamojszczyzny postanowili ujarzmić wiatr na własną rękę. Marian Późniak z Terespola Kukiełek postawił właśnie 4 wiatraki w Dębach (gm. Lubycza Król). Są one mniejsze od turbin wiatrowych, które mają powstać pod Szczebrzeszynem i Turobinem. Mają po 30 metrów wysokości.
- Energię będę wytwarzać do własnych celów, a nadwyżki odprowadzę do zakładu energetycznego - tłumaczy Marian Późniak. - Mam już podpisaną umowę. To się powinno opłacić.
Reklama

Komentarze