Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Śledztwo w sprawie pijanego lekarza z Zawady umorzone

Pijany lekarz nie naraził pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Tak zdecydowała Prokuratura Rejonowa w Zamościu i umorzyła śledztwo. Mimo to Stefan S. może odpowiedzieć za wykonywanie czynności służbowych pod wpływem alkoholu. Grozi za to grzywna. W Zawadzie już nie pracuje. Przypomnijmy. Informację o tym, że lekarz pracuje najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu, przekazał policji w maju anonimowy rozmówca. Alkomat wykazał u 55-letniego lekarza prawie 1,2 promila alkoholu. Stefan S. wrócił do domu, a stróże prawa zabezpieczyli dokumentację medyczną. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie narażenia badanych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności. - Po przesłuchaniu pacjentów i dokładnej analizie dokumentacji medycznej nie znaleźliśmy dowodów na to, by lekarz popełnił przestępstwo - mówi Artur Kubik, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu. - Ustaliliśmy, że tego dnia przepisywał pacjentom leki, które już wcześniej brali. Śledztwo zostało umorzone, ale lekarz może odpowiadać przed sądem za wykonywanie czynności służbowych w stanie nietrzeźwości. To wykroczenie. Choć za medykiem murem stanęli mieszkańcy podzamojskiej Zawady, to Stefan S. już tam nie pracuje. Dlaczego? - Po prostu złożył wypowiedzenie z pracy, argumentując je względami osobistymi. Ja tę decyzję przyjąłem. I jestem z niej zadowolony, choć teraz muszę pracować sam od rana do wieczora - odpowiada Wojciech Wojciechowski, kierownik przychodni. - Odszedł, bo nie miał innego wyjścia. Postawiono mu ultimatum, że albo zrobi to na własne życzenie i odejdzie za porozumieniem stron albo poleci dyscyplinarnie - usłyszeliśmy tymczasem od jednego z miejscowych. Podobno kilkoro pacjentów, na znak solidarności ze swoim lekarzem rodzinnym, który jest w tej chwili na etacie w areszcie śledczym w Krasnymstawie, już zrezygnowało z usług miejscowej przychodni. Leczą się teraz w Zamościu. Ci, którzy jeszcze tego nie zrobili liczą, że \"ich” doktor do nich jednak wróci. - Chodzą słuchy, że jak się to całe zamieszanie zakończy, to otworzy prywatną praktykę i będzie prowadził wizyty domowe. Byłoby dobrze - mówi jedna z najstarszych pacjentek Stefana S. (lew)(ak)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama