Reklama
Segway za drogi na nasze drogi
Ma dwa kółka jak rower, ale nie wymaga od kierowcy żadnego wysiłku. Jest szybszy i mniej absorbujący w utrzymaniu niż koń.
- 12.08.2008 21:02
Tyle że kosztuje dużo więcej. Dlatego zamojscy strażnicy segwayami raczej jeździć nie będą.
We wtorek na zamojskim Rynku Wielkim pojazd testowali miejscy strażnicy. Jako pierwszy dosiadł go Wiesław Gramatyka. Później przyszła pora na jego podwładnych.
- To doskonały pojazd. W życiu czegoś takiego nie widziałem, a już po 10 minutach jazdy świetnie daję sobie radę z prowadzeniem - zapewniał z zachwytem Andrzej Bużantowicz, który na co dzień penetruje miasto pieszo bądź na rowerze.
- Dokładnie takimi transporterami jeździ w tej chwili 800 policjantów w Chicago. Są również wykorzystywane w Europie Zachodniej - tłumaczył Janusz Szejman, szef sprzedaży w firmie Segway.
Te naszpikowane elektroniką pojazdy (żyroskopy, sensory itp.) osiągają prędkość 20 km/h. Są tanie w eksploatacji, bo przejechanie nimi około 800 kilometrów kosztuje tyle, co zakup litra benzyny (są napędzane prądem). Są też wyjątkowo zwrotne i proste w obsłudze.
- Przypuszczam, że przy dobrym opanowaniu pojazdu, można by nim nawet obezwładnić ściganego - rozmarzył się Wiesław Gramatyka. - No i stojąc na czymś takim funkcjonariusz na pewno byłby w stanie zobaczyć więcej, niż idąc pieszo. A i sam byłby lepiej widoczny.
Ale gdy przyszło do konkretów, komendant musiał zejść na ziemię. Bo segway w swojej najprostszej wersji kosztuje 19 tys. zł. Przegrywa więc w konkurencji nie tylko z rowerem, ale nawet z końmi, na których jeszcze kilka lat temu strażnicy jeździli po Zamościu (musieli z nich jednak zrezygnować, bo rumaki były zbyt drogie w utrzymaniu). Dlatego Gramatyka z ostateczną decyzją o zakupie poczeka, aż nowinka stanieje.
- Na razie, dokupimy jeszcze rowery. W końcu jednoślad to wydatek równoważny z jednym tankowaniem samochodu - wyjaśnia.
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama
Komentarze