Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Koniec z samowolką

Zamojski rynek Nowego Miasta czekają lepsze czasy. Zostanie wybrukowany, staną tam latarnie, ławeczki i nowe \"boksy” dla kupców.
Jednak miejscowi handlowcy nie są tym pomysłem zachwyceni. Boją się, że stracą klientów i miejsca pracy. O zamojskim Nowym Mieście pisaliśmy wielokrotnie. W każdy czwartek zamienia się w targowisko, na które przybywają tysiące zamościan. Można tam kupić odzież, meble, gołębie, kury, gumiaki czy papierosy bez akcyzy. Wszystko upchane jest na tandetnych straganach lub sprzedawane z ręki. Targowisko spędza sen z oczu mieszkańcom. Doszło do tego, że handlowcy stawiają auta na chodnikach, a piesi biegają po ulicach. - Na osiedlach wokół targowiska od lat nie było remontów. Nie ma u nas ani jednego porządnego chodnika czy drogi. Władze o nas nie dbają i nie panują nad tym chaosem - martwi się Władysława Ziomek z ul. Gminnej. Dlatego kilka tygodni temu mieszkańcy Nowego Miasta złożyli pismo do prezydenta Zamościa. Domagali się uporządkowania handlu w tej okolicy. Popiera ich Ireneusz Godzisz, wiceprzewodniczący zamojskiej Rady Miejskiej. - Nowe Miasto chluby nam nie przynosi. Najgorzej jest na rynku. Trzeba przywrócić mu funkcję placu publicznego i handel w tym miejscu ucywilizować. Na razie panuje tam samowolka, również budowlana - grzmi Ireneusz Godzisz. Zamojski magistrat chce zmienić wygląd tej dzielnicy. - Opracowana jest koncepcja na zagospodarowanie rynku Nowego Miasta. Na razie zabierzemy się za odnowienie jednej kwarty, tam gdzie nie ma kupieckich kiosków - mówi Iwonna Stopczyńska, wiceprezydent Zamościa. - Nie chcemy zmieniać funkcji handlowej tego miejsca. Zdajemy sobie sprawę, że z tych stoisk utrzymuje się wielu zamościan - dodaje Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa. Remonty na rynku Nowego Miasta ruszą w przyszłym roku w części między ul. Partyzantów i Reja. Powstaną tam estetyczne stoiska dla handlowców, ławki i latarnie. Plac zostanie porządnie wybrukowany. Potem odnowione będą także inne części rynku. Tymczasem kupcy nie są zadowoleni z planowanego remontu. - Miejsca, które mamy, są dobre i boimy się je stracić - martwi się jeden z nich. - Jeśli nas przeniosą, klienci mogą nas potem nie znaleźć. Boimy się też, że nowe boksy będą za drogie. I tak już ledwo wiążemy koniec z końcem.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama