Zamieszkać w akademiku czy na stancji?
Najlepiej, zdaniem niektórych, mieszka się w akademiku. Nietrudno tam o kontakt z ludźmi, sporadyczne imprezy itd.
- 10.09.2008 15:12
Studia jednak to nie tylko zabawa. Trzeba przeznaczyć sporo czasu, żeby utrwalić wiedzę. A do tego potrzebne jest spokojne miejsce…
W poprzednim roku, chcąc zamieszkać w bezpośredniej odległości od miasteczka akademickiego UMCS, trzeba było liczyć się z wydatkiem około 350 zł za pokój dwuosobowy. Dzisiaj za mieszkanie w podobnej okolicy zapłacimy ok. 440 zł
Ważne - za ile i gdzie
- Ceny mieszkań skoczyły o 80-120 zł względem poprzedniego roku. Wiadomo, że każdy chciałby mieć swój własny pokój, ale przy aktualnych cenach mało kogo będzie na to stać - mówi Wioletta Fiuczek studentka UMCS. - W poprzednim roku mieszkałam na Czubach i płaciłam 250 zł za dwuosobowy pokój. Dzisiaj za taki sam zapłaciłabym w tej dzielnicy około 330 zł.
Każdy student może starać się o miejsce w akademiku. Wbrew powtarzanym plotkom, nieprawdą jest, że w domach studenta miejsc brakuje. Zdarzają się sytuacje, że podanie o akademik złoży więcej osób niż jest miejsc. Po wakacjach wielu studentów rezygnuje jednak z rezerwacji akademika na rzecz stancji.
- Studiuję od 4 lat. Każdego roku wybieram akademik, gdyż jest po prostu taniej. Czy chciałbym mieszkać na stancji? Ceny mieszkań wzrosły, a chcąc płacić mniej, musiałbym znaleźć coś na obrzeżach. Na miasteczku jest do wszystkiego blisko, wiec nie narzekam - mówi Łukasz Babula, student UMCS.
Jedynym rozwiązaniem na obniżenie czynszu jest organizowanie się w większe grupy. Mieszkanie dwupokojowe, dzielone na sześć, zamiast czterech osób zdecydowanie obniża opłaty.
- Akademiki zamykają o 23. Osobie posiadającej legitymację mieszkańca portierka teoretycznie zawsze drzwi otworzy. W praktyce bywa różnie. Ciężko jest dobudzić portierkę, a jak już się uda, to można się nasłuchać nieprzyjemności - mówi Agnieszka Piasecka, studentka Uniwersytetu Przyrodniczego.
Stancje są dla większości studentów najbardziej atrakcyjną formą zamieszkania. Właściciele lokali świetnie zdają sobie z tego sprawę i… windują ceny bez opamiętania. Wielu młodych ludzi będzie musiało przez to pogodzić się z dojeżdżaniem, gdyż najwięcej wolnych stancji za rozsądne pieniądze jest na obrzeżach miasta.













Komentarze