Ze starego malucha zrobił cacko
Przez wiele lat nosił się z pomysłem, a w końcu przystąpił do dzieła. Wymontował silnik ze starego malucha.
- 09.09.2008 20:43
Później dokupił trochę części i ostro wziął się do roboty. Po dwóch miesiącach z garażu wyjechało cacko pierwsza klasa.
- To było moje największe marzenie - mówi 45-letni Janusz Orłowski, mechanik z Zamościa. - Na początku zrobiłem druciany model w skali 1:10, potem po drobnych korektach zacząłem składać pojazd. Nie ma drugiego takiego. Oddam go za darmo pod warunkiem że ktoś znajdzie odrobinę podobny.
Buggy to typ lekkiego samochodu rekreacyjnego. Wyposażony jest w duże koła z grubymi oponami, wytrzymałe zawieszenie, otwarte nadwozie oraz odsłonięty silnik umieszczony z tyłu.
Pojazd w garażu zamościanina powstał od podstaw. - Silnik wykręciłem z fiata 126p, koła z dwunastocalowymi oponami pochodzą z największego quada, zawieszenie też jest z malucha, amortyzatory przednie z motocykla, tylne z samochodu osobowego. Do budowy wykorzystałem maglownicę.
Nadwozie z pospawanych rur zrobił według własnego pomysłu. Dodał lampy, lusterka i tuningowaną kierownicę. Autko, które ma cztery biegi i wsteczny, jest bardzo zwrotne. - Zawieszenia są niezależne, każde koło pracuje na własny rachunek - wskazuje konstruktor.
Wie, co mówi, bo jego żółte buggy przeszło już chrzest bojowy. - Jestem bardzo zadowolony, wstępne próby wypadły pomyślnie - mówi.
Dwuosobowy pojazd waży około 300 kilogramów. Zbiornik na paliwo ma tylko 7 litrów pojemności. Ale to pozwala na przejechanie po bezdrożach nawet 100 kilometrów. - Jestem pewny, że na asfaltowym torze wyciągnąłbym przynajmniej 140 na godz., ale prędkość nie jest tu najważniejsza - mówi Janusz Orłowski. - Nie zobaczymy mojego buggy na drodze publicznej, bo pojazd nie jest dopuszczony do ruchu.
Konstruktor będzie woził buggy na lawecie na specjalnie wydzielone tory motocrossowe, które na Roztoczu znaleźć można m.in. w okolicach Józefowa, Górecka Kościelnego oraz przy niektórych gospodarstwach agroturystycznych. Bo pojazd jest stworzony do jazdy po lasach i bezdrożach. - To jest zabawa dla dużych chłopców - mówi nasz rozmówca, w którego głowie powstają już kolejne pomysły.
Reklama

Komentarze