Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Albo operacja, albo protezy. Julka z Lubartowa czeka na pomoc

Julia Piskorska z Lubartowa nie ma kości strzałkowych. Bez skomplikowanej operacji dziewczynka nigdy nie będzie chodzić. Rodzice zbierają pieniądze na leczenie w Stanach Zjednoczonych. Jego koszt to milion złotych.
Albo operacja, albo protezy. Julka z Lubartowa czeka na pomoc
Ta operacja Julii w Stanach Zjednoczonych w klinice dr Drora Paleya to nasze marzenie - mówi ze łzami w oczach Dorota Piskorska z Lubartowa, mama rocznej Julii. - Bardzo chcielibyśmy zobaczyć jej pierwszy krok. Nie ma dla nas nic ważniejszego.

Dziewczynka w obu nogach nie ma kości strzałkowych, skokowych i piętowych. Kości piszczelowe są wygięte, zaś stopy, w których są tylko po trzy paluszki, i kolana są źle ustawione. Wada, na którą cierpi Julia to hemimelia kości strzałkowych.

- Jest bardzo rzadka - przyznaje prof. Andrzej Gregosiewicz, kierownik Kliniki Ortopedii Dziecięcej w Lublinie. - Leczenie jest prowadzone także w Polsce, także w naszej klinice. Do tej pory mieliśmy nie więcej niż 10 takich przypadków.

Rodzice dziewczynki konsultowali się z wieloma lekarzami - m.in. w Poznaniu i Warszawie. - Pierwszą rzecz jaką usłyszałam od lekarza było: "Możecie zapłakać się na śmierć, a dziecko i tak będzie chodzić na protezach” - wspomina mama Julii. To wiązałoby się z amputacją nóżek. - Później inny lekarz powiedział, że Julcia będzie chodzić na tych nóżkach, które ma. Jeszcze inny nie był pewien, czy prawej nóżki nie trzeba będzie jednak amputować. Miałam wrażenie, że oni chcą Julię leczyć, ale nie wyleczyć.

Rodzice dziewczynki skontaktowali się z rodzicami innych dzieci, które urodziły się z taką wadą. To oni wskazali na klinikę dr Paleya w USA. - Napisałam do tego lekarza. Po dwóch dniach odpisał - opowiada mama Julii. - Odpowiedział, że będzie operować Julię. Wskazał, że pierwsza, najważniejsza operacja powinna odbyć się między 18 a 24 miesiącem życia. Zostaną odpowiednio ustawione stopy Julii, zrekonstruowany staw skokowy i wyprostowanie piszczele.

Konieczne jest też wydłużanie kości. Koszt tej operacji to milion złotych. - Dr Paley daje nam 99 procent szans, że Julia będzie chodzić. Wiem, że nie będą to w pełni zdrowe nogi i że chód nie będzie taki jak u zdrowej osoby, ale przynajmniej jest szansa, że będzie samodzielna - dodaje mama dziewczynki.

Rodziny nie stać na tak kosztowną operację. Dlatego zbierają pieniądze na różne sposoby m.in. poprzez internetowe aukcje i zbiórki publiczne. - W najbliższy piątek i sobotę planujemy zbiórkę w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą - zapowiada Renata Popiołek, ciocia Julii. - Może uda się też zorganizować zbiórkę na dożynkach w Radawcu? - zastanawia się.

W zebraniu środków finansowych pomaga też Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą”. Wpłat można dokonywać też poprzez portal siepomaga.pl. - Obecnie mamy ubieranych ok. 20 proc. potrzebnej na operację kwoty - mówi pani Dorota. - Wierzymy, że uda się zebrać całość. O to, żeby Julcia mogła chodzić będziemy walczyć do końca.Jak możesz pomóc?
• poprzez internetową platformę Siepomaga.pl
• za pośrednictwem Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą”;
Fundacja Dzieciom ” Zdążyć z Pomocą”:
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 00182615
z dopiskiem
22349 Piskorska Julia- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama