niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Chełm

Niemka z dzieckiem zatrzymana na granicy w Dorohusku. Nie ma dostępu do syna

Dodano: 1 lutego 2014, 16:30

W chełmskim szpitalu przed drzwiami do oddziału pediatrycznego koczują dwie Niemki. Za ścianą leży w łóżeczku ich dwuletni synek i wnuczek. Dostępu do chłopca broni dwójka siedzących na korytarzu policjantów.

– Serce mi się kraje, kiedy przez zamknięte drzwi słyszę, jak mały woła mamę, a ona nie może wziąć go w ramiona – mówi adwokat Agata Skwarcz, która reprezentuje zrozpaczoną Niemkę.

Pani Petra jest jubilerem i mieszka na stałe w Berlinie. W połowie grudnia ubiegłego roku wraz z synkiem przyjechała do Poznania. Tam odebrała telefon od matki, że ich partner biznesowy z Kijowa ma dla nich atrakcyjną ofertę.

Na Ukrainę pani Petra nie dojechała, gdyż razem z chłopcem została zatrzymana na granicy w Dorohusku. Okazało się, że dziecko figuruje na liście osób poszukiwanych – jako zaginione. Wniosek w tej sprawie został wystawiony na Malcie.

– Zabrali nasze paszporty i przez trzy dni trzymali nas na granicy – skarży się pani Petra. – W końcu oddali mi paszport, ale synka zabrali do Domu Małego Dziecka w Chełmie.

Problem w tym, że dwulatek cierpi na rzadką chorobę, podobną do astmy. Stres potęguje objawy. Po 11 dniach pobytu w DMD dziecko trafiło do lubelskiego szpitala. Do chełmskiego przewieziono go w poniedziałek, kiedy zaczął gorączkować. Tymczasem 16 stycznia Sąd Rodzinny i Nieletnich, który prowadzi postępowanie w tej sprawie, wydał tymczasowe zarządzenie zakazujące matce osobistej styczności z dzieckiem.

Sąd zezwolił na kontakt z dzieckiem byłemu partnerowi matki, panu Nico, który może się z nim widzieć między godz. 15 a 17. Tymczasem mężczyzna przesiaduje u łóżka malca dzień i noc. To on zaalarmował władze, że uprowadzono mu syna.

– Kiedyś byliśmy razem, ale on nie jest moim mężem, ani ojcem chłopca – mówi pani Petra. – Wcześniej widział go dwa razy.

Niemka twierdzi, że jej partner bezprawnie wyprowadził z jej konta dużą kwotę pieniędzy. Jeszcze będąc w Berlinie złożyła w tej sprawie doniesienie o przestępstwie. Partner miał ją wcześniej ostrzegać, że jeśli to zrobi, odbierze jej dziecko.

Obecność opiekunów chłopca dezorganizuje pracę chełmskiej pediatrii. Na korytarzu wciąż dyżurują policjanci. Wczoraj kręcili się tam prawnicy obu stron. Zajrzała także przedstawicielka konsula honorowego Niemiec w Lublinie. Z kolei koczujące pod drzwiami matka i babcia dzwonią oraz odbierają telefony, konsultują się z prawnikiem, przekonują do swoich racji dziennikarzy.

O przyszłości chłopca ma zadecydować chełmski Sąd Rodzinny i Nieletnich.
Czytaj więcej o: Chełm sąd szpital
Janek223
TAKIE TAM
Alex
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Janek223
Janek223 (10 lutego 2014 o 19:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To jest okrutne, ale Polska powinna postępować w ten sam sposób jak strona Niemiecka wobec Polskich dzieci. JUGENDAMT zabiera Polakom dzieci i nie pozwala rodzicom porozumiewać się z nimi w języku Polskim tylko Niemieckim. Czy to jest prawo? czy Niemcy są normalnym krajem? Nie!

Pani Petru powinna być zakładnikiem Polskich służb i domu dziecka, może wtedy strona Niemiecka odda Polakom ich dzieci.

Rozwiń
TAKIE TAM
TAKIE TAM (8 lutego 2014 o 19:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

tak to jest w Polsce ... 

Rozwiń
Alex
Alex (5 lutego 2014 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

jak na niemieckiego jubilera to slabo wyglada,prawde powiedziawszy niespecjalnie  kojarzy sie z jubilerstwem, predzej  z obywatelka ja to sie u nas na poludniu Niemiec mowi Südländerin

nie wiedzialem ze w Berlinie to tak jubilerzy cienko przeda. Zapraszam w takim razie do Schwarzwaldu

Rozwiń
schola
schola (2 lutego 2014 o 15:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

z dzieckiem jechać "w interesach" tam gdzie są rozruchy.... zdrowo myślący człowiek i tym bardziej kochająca matka nie bierze chorego dziecka w takie miejsce. Nie powinna narażać dziecka na takie niewygody.....

Rozwiń
schola
schola (2 lutego 2014 o 15:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niech zbadają w końcu DNA od czego jest Sąd (?!) chyba że się nie chce zgodzić.

A może dzecko połyka diamenty i dlatego  mama jeździ "w interesach" z nim? Stąd ta niby-astma i stany zapalne, reakcja alergiczna na jakieś kamienie szlachetne...na te drogie "ślachetne"

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!