poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lubelskie Ekstra

LSM, mozaiki i ogródki działkowe. Spacery po Lublinie, którego nie znajdziesz w przewodniku

Dodano: 25 sierpnia 2017, 21:06

(fot. Dorota Awiorko)

Spacerują po PRL-owskich osiedlach, śródmiejskich ruderach, ogródkach działkowych. Wszędzie tam, gdzie nie zapuszczają się licencjonowani przewodnicy. Najważniejszy jest pomysł. I pasja.

Chatka Żaka, Radziszewskiego 16. – Tu się kiedyś spotykało i jadło. Najczęściej sałatkę jarzynową z bułką lub bigos, o którym krążyły legendy. I piło herbatę. Bo na piwo chodziło się do Tip Topu na al. Racławickich – wspomina Marta Kurowska, działaczka społeczna, prezeska „Fundacji tu obok”. Dziś wciela się w rolę przewodnika szlakiem „Matury’68”.

Róże, wagary i pączki

– W ‘68 Chatka Żaka tętniła życiem. Korytarz spowijały kłęby papierosowego dymu. I zawsze ktoś grał na fortepianie stojącym na podwyższeniu przy wejściu do sali widowiskowej. Instrument zniknął po marcu – opowiada Kurowska.

Tak przenosimy się w czasy gdy nie było ani komórek, ani Facebooka. W księgarniach było więcej klientów niż książek, a drzewa na miasteczku akademickim sięgały zaledwie pierwszego piętra.

– Nie było jeszcze rektoratu i budynku Wydziału Prawa. Był za to i piękny skwer, który przecinała paradna aleja. Ówczesny rektor Grzegorz Leopold Seidler chciał, by na miasteczku rosło tyle róż, ilu jest studentów.
Mijamy Dom Nauczyciela. – Miejsce, gdzie bardzo wiele się działo. W sali kinowej słuchałam Młynarskiego i Kofty.

Al. Racławickie. – Urszulanki szły do szkoły w jedną stronę, a chłopcy ze Staszica w drugą. Tu się spotykaliśmy. I tu udało mi się namówić mojego przyszłego męża na wagary.

Na Krakowskim nie ma już delikatesów („tu można było kupić sardynki w puszce i koniaki, które potem krążyły jako prezenty”), ani cukierni pana Madeja („cudowne pączki smażone przez cały dzień”).

Nadal jest za to murek z kwiatami. Tylko nie ma już kolejek po czerwone goździki. – Gdy Agata Will poprosiła mnie o przygotowanie spaceru pomyślałam, że po raz pierwszy słowo „spacer” w naszym języku pojawiło się po pisemnej maturze. Wtedy zaczęliśmy umawiać się na „spacery maturzystów” – mówi Marta Kurowska. – Wtedy też zdałam sobie sprawę jak bardzo przez ten czas zmieniło się miasto.

Mieszkańcy. Nie przewodnicy

– Pierwszego Spacerowicza zrobiliśmy w 2014 roku – wspomina Agata Will z Laboratorium Sztuki Społecznej. – Mieszkańcy Kalinowszczyzny pokazywali swoją dzielnicę innym. Opowiadali o sobie, swoich sąsiadach, miejscach dla nich istotnych. To były spacery-historie konkretnych osób.

Pomysł się sprawdził. W tym roku, z okazji 700-lecia miasta, takich osobistych podróży w czasie i przestrzeni jest więcej. – Osobiście zaprosiłam każdą z tych osób. Byłam pewna, że będzie miała coś ciekawego do powiedzenia – mówi Will. – Zależało mi też na tym, by byli to ludzie w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach. By ciekawie potrafiły opowiadać. Jedni wspominają swoją młodość, inni to szperacze historii, pasjonaci miasta i dzielnic, w których mieszkają. Pokazują Lublin z konkretnego, prywatnego punktu widzenia.

Chodź, pokażę ci inne miasto

Zofia Jakóbczak zaprasza w trasę śladem lubelskich cyklistów. Tatary dziś i czasów swojego dzieciństwa pokaże Katarzyna Zabratańska. Śladem kobiet silnych i wybitnych poprowadzi Justyna Syroka, a ścieżkami Retro-Spółdzielców ze Słonecznego Wzgórza Paulina Paga. Z architektem Michałem Fronkiem warto wyskoczyć na działki, a z Rafałem Lisem obejrzeć wszystkie PRL-owskie i współczesne mozaiki w przestrzeni miejskiej. Jest tego sporo, więc na ten konkretny spacer trzeba zabrać rower.

Kogo to interesuje?

– Ci, którzy są w Lublinie na chwilę i chcą odkryć miasto, jakiego nie znajdą w przewodnikach. Ale także mieszkańcy, którzy gdyby nie spacer, to nigdy by na takich Bronowicach nie byli – mówi Agata Will. – Osoby dorosłe, ludzie starsi, ale też rodziny z dziećmi. Ci, którzy niebanalnie i kreatywnie chcą spędzić sobotnie czy niedzielne popołudnie.

Jedni chcą słuchać. Inni wolą opowiadać.

– Zgłosiła się do nas mieszkająca w Lublinie Niemka. Z pomysłem oprowadzania po zapachowym Lublinie. Jest też osoba, która chciałaby opowiedzieć o Czubach Północnych, jednej z najmłodszych dzielnic miasta – wylicza Will.

To też jest Lublin

Jeden z najbardziej popularnych spacerów to „Tego już tam nie ma”. Miejsce zbiórki: Pl. Litewski, pod dawnym „baobabem”. Oprócz wspomnienia po najsłynniejszym lubelskim drzewie, na trasie m.in. nieistniejące kino Kosmos i budynek Pedetu („póki jeszcze jest”).

– Lubię chodzić po Lublinie własnymi drogami. Znajdować skróty, opuszczone budynki , zapuszczać się w miejsca, które nikt nie chodzi – tłumaczy Magdalena Łuczyn, która trasą „miejsc zapomnianych” oprowadzała najpierw swoich znajomych. Dziś na taki spacer zabiera każdego chętnego.

Magda prowadzi Dolną Panny Marii, Skibińską, Zgodną, Składową. – Częściej zaglądają tu turyści niż mieszkańcy. Ci się tu zwykle nie zapuszczają, na względu na „złą sławę” ulicy – opowiada. – Zabieram ludzi w miejsca, w które sami obawiają się chodzić. Zaliczamy podwórka, bramy, jakieś chaszcze. Przy okazji staram się ludzi uwrażliwiać. Na to, że każdemu może się kiedyś noga podwinąć. Tłumaczę, że mieszkańcy Starych Bronowic spędzają czas na ulicy głównie dlatego, że mają ciasne mieszkania, nierzadko z grzybem. Pokazuję też miejsca, w których śpią bezdomni.

Przyznaje, że zdarza jej się „przemycać” wątki niekoniecznie z tematem spaceru związane. – Mówię o wycince puszczy białowieskiej czy o łąkach w mieście. Staram się wzbudzać pytania i prowokować ludzi do innego spojrzenia na miasto. Trzeba się tylko otworzyć.

Zapraszam do raju

Działki działają! – przekonuje Michał Fronk, architekt, rysownik, aktywista. Fronk zaprasza na ogródki działkowe przy ul. Otella. – Chcę pokazać miejsce niezwykłe. To miniraj. Naprawdę warto to zobaczyć – zachęca.

Działki w Zimnym Dole to jedno z bardziej malowniczych miejsc w mieście. Zlokalizowane w miniwąwozie, wkomponowane w skarpę, porośnięte bujną roślinnością, typową dla różnych klimatów. – Te zlokalizowane wyżej są klasyczne: altanka i grządki, ale im niżej tym grządek mniej, a więcej drzew – tłumaczy architekt.

Spacer to też okazja do dyskusji. Nie tylko o różnorodnych podejściach do wyglądu działkowego domku, traktowania grządek czy spędzania wolnego czasu. – Działki to często kość niezgody między deweloperami, władzami miast i samymi działkowcami. A mają przed sobą świetlaną przyszłość. Mogłyby by być inkubatorami wiedzy o uprawianiu ziemi. Nie zawsze to odrapana altanka i przykryta folia grządka – przekonuje Michał Fronk.

Lublin spacerami stoi

W roku 700. urodzin miasta na ten pomysł wpadło wielu. W weekendy Lubelskie Stowarzyszenie Pilotów i Przewodników Turystycznych Pogranicze oprowadza po „Lublinie bardów i poetów” i śledzi „Knajpiane życie Józefa”. Tu również udział jest darmowy, trzeba się tylko wcześniej zapisać: lublin.nieodkryty@interia.pl. We wrześniowym programie m.in. Lublin filmowy i teatralny (2-3.09), Lublin dla fotografów (9-10.09) i Lubelska secesja (16-17.09).

Europejska Fundacja Kultury Miejskiej zaprasza z kolei na wędrówki po osiedlach Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Od połowy wakacji co dwa tygodnie Rafał Lis eksploruje inne osiedle. Śladami „Tego, co zostało - dokumentacja istniejących realizacji Lubelskich Spotkań Plastycznych” można się jeszcze wybrać na os. Piastowskie (9.09) i os. Krasińskiego (30.09).

Start zawsze w tym samym miejscu, o tej samej godzinie – Dom Kultury LSM (ul. Wallenroda 4A), godz. 13. Powtórka spaceru o godz. 16 (z tłumaczeniem na język migowy). Udział jest bezpłatny, nie trzeba się też wcześniej zapisywać.

Laboratorium Sztuki Społecznej zaprasza na spacery

Śladami lubelskich cyklistów, oprowadza: Zofia Jakóbczak. Start: róg ulic Ogrodowej i I Armii Wojska Polskiego przy słupie ogłoszeniowym. 8 i 18 września, g. 17:00 - 19:00; 12 i 21 października, 16:00 - 18:00

T2 - Tatary, oprowadza: Katarzyna Zabratańska. Start: Dworzec PKP Lublin Północny przy podziemnym przejściu. 26 i 27 sierpnia, g. 10:00 - 12:00; 5 i 7 września, g. 18:30 - 20:30; 7 i 8 października, g. 11:30 - 13:30

Działki działają!, oprowadza: Michał Fronk. Start: ul. Towarzystwo Świętego Pawła, ul. Laury 1 przed bramą parkingową. 1, 8 września, g. 17:00 - 18:30; 2, 9 września g. 10:00 - 11:30

Tego już tam nie ma, oprowadza: Magdalena Łuczyn. Start: Plac Litewski przy dawnym „baobabie”.8 i 15 września, g. 15:00 - 18:00; 6 i 13 października, g. 15:00 - 18:00

Kawałek po kawałku, oprowadza: Rafał Lis. Start: Dworzec Główny PKS przy wejściu głównym. 13 września, g. 17:00 - 20:00; 16 września, g. 15:00 - 18:00

Matura ‘68, oprowadza: Marta Kurowska. Start: ACK „Chatka Żaka”, ul. Radziszewskiego 16. 27 sierpnia, g. 16:00 - 18:00; 12 września, g. 17:00 - 19:00; 23 września, g. 10:00 - 12:00; 7 października, g. 10:00 - 12:00; 16 października, g. 16:00 - 18:00

HERstory - Kalina, oprowadza: Justyna Syroka. Start: Stary Cmentarz Żydowski, ul. Kalinowszczyzna. 26 sierpnia, g. 10:00 - 12:00; 2 i 16 września, g. 10:00 - 12:00; 7 października, g. 10:00 - 12:00

Ścieżki Retro-Spółdzielców ze Słonecznego Wzgórza, oprowadza: Paulina Paga. Start: róg ulic Rymwida i Grażyny przy dawnym kiosku Ruchu. 31 sierpnia g. 18:00 - 20:00; 09 i 30 września g. 12:00 - 14:00; 7 i 8 października g. 12:00 - 14:00

Zapisy: 81 533 108 18, a.will@warsztatykultury.pl. Udział w spacerach jest bezpłatny

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
chłopak z Kościuszki .....
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 sierpnia 2017 o 20:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oj Marta, Marta - w "Unii" to się nazywało "szlifować Krakowskie". Ⓒ pani od historii ;-)
Rozwiń
Gość
Gość (26 sierpnia 2017 o 13:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I .. PYSZNA KAWA W KAWIARNI NA ROGU TEATRU J OSTERWY
Rozwiń
chłopak z Kościuszki .....
chłopak z Kościuszki ..... (26 sierpnia 2017 o 12:45) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Dziennik Wschodni jest dla mnie jedynym kontaktem z rodzinnym miastem. Ale nawet w oddalonym o tys. kilometrów Florianopolis ciepło wspominam tamte licealne i akademickie czasy. Kochana moja małżonka odwiedziła Lublin wiosną br. roku i opowiadała o wszystkich zmianach cywilizujących nasz Raj. Oczywiście sentymenty należy odłożyć na półkę i patrzyć poprzez różowe okulary młodzieży, która ma szczęście żyć w odmiennych czasach. Coraz bardziej korci mnie na przyjazd i taki dluuuugi spacer! I oczywiście odwiedzić oddział chirurgiczny przy IV PSK przy Jaczewskiego. Tam właśnie odbywałem swój staż zaraz przed emigracją. I tylko pomyśleć, że to już mój 45-ty rok za granicami ojczyzny moich przodków!
Rozwiń
Gość
Gość (26 sierpnia 2017 o 11:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A pod "Tip-Topem" piwo się piło na dworze pod kasztanem. Jak było. Bo w Lublinie nie istniało miejsce gdzie piwo było zawsze.
Rozwiń
Absolwent Staszica
Absolwent Staszica (26 sierpnia 2017 o 10:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A jak ja uczyłem się w liceum (druga połowa lat 80) to na piwo chodziliśmy czasami do Czechowianki - ul. Czechowska naprzeciwko obecnego hotelu Campanile. Teraz jest tam chyba pralnia. Straszna "mordownia" to była, ale konsumpcja obowiązkowa (żółty ser albo pasztet na papierowej tacce). Nas chłopców z dobrego (najlepszego) liceum trochę kręciło takie "upadlanie się". Czytało się Hłaskę i to były podobne klimaty.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!