wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Handlowcy skarżą się na słupki w centrum: "Nie mamy jak przyjąć towaru"

Dodano: 19 grudnia 2014, 14:45
Autor: Dominik Smaga

Przez te słupki nie mamy jak przyjąć dostawy towaru - skarżą się handlowcy z odnowionej części ul. Narutowicza. I chcą usunięcia dopiero co zamontowanych słupków. - Niektóre już zdejmujemy, nad innymi się zastanowimy - odpowiada Ratusz

Żeliwne słupki z herbem miasta zostały zamontowane kilkanaście dni temu na chodnikach ułożonych na nowo w ramach przebudowy ul. Narutowicza między Okopową a Lipową. Takie bariery mające chronić pieszych i uniemożliwiać postój na chodnikach pojawiły się na znacznej części odnowionego odcinka. Także tu, gdzie przed przebudową zatrzymywały się samochody dostawcze z towarem do pobliskich sklepów.

- Dostawy przyjeżdżają do nas codziennie, poza tym sami rozwozimy towar. Często kurier ma nawet 20 paczek - mówi Marek Komsta ze sklepu z materiałami do drukarek. - Jeżeli ktoś przewozi do nas paczkę ważącą 50 kilogramów to zdecydowanie łatwiej jest mu stanąć na tę minutę czy dwie przed sklepem, niż iść 100 metrów parkując np. na ul. Granicznej.

Pod apelem o demontaż spornych słupków podpisali się przedstawiciele 17 firm, w większości sklepów, w tym np. społemowski spożywczy, salon sukien ślubnych, dwa warzywniaki, wędliniarski, czy też cukiernia.

"Prosimy o wyznaczenie miejsc do zaopatrzenia sklepów lub pozwolenie na zatrzymywanie się na chodniku lub jezdni na czas rozładunku towarów” - piszą przedsiębiorcy nie tylko z ul. Narutowicza, ale też z Konopnickiej. I podkreślają, że nie mają możliwości przyjmowania dostaw od zaplecza.

- Dwa słupki z ul. Konopnickiej na pewno zostaną zdemontowane - zapowiada Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. - W pobliżu skrzyżowania z ul. Wschodnią, gdzie jest wyznaczone płatne miejsce parkingowe zamontowany zostanie znak pozwalający zatrzymywać się tu bez opłat samochodowi dostawczemu na czas rozładunku towaru - dodaje. Zapowiada też, że miasto jeszcze raz przeanalizuje zasadność zamontowania pozostałych słupków.

Zastrzeżenia mają zresztą nie tylko przedsiębiorcy prowadzący tu sklepy, ale również przechodnie. Skarżą się oni na słupki ustawione na bardzo wąskim odcinku chodnika na wysokości kamienicy przy Narutowicza 34, gdzie ledwo mogą się minąć dwie osoby. Ale w tym przypadku poza skargami do magistratu trafiają też prośby, by takie wygrodzenia pozostawić. - Dlatego na razie ich nie likwidujemy - stwierdza Kieliszek.
pokonać głąbów!
xyz
ex-fizol
(30) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

pokonać głąbów!
pokonać głąbów! (25 grudnia 2014 o 23:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

tak jest w cywilizowanym świecie, że kierowca zasuwa pół kilometra z towarem na piechotę ? doprawdy, a jak dostawa odbywa się ciężarówką to kierowca ma stracić pół dnia żeby jeździć wózeczkiem w tę z powrotem i przerzucić nieraz kilka ton ładunku? a pozostali klienci w tym czasie będą sobie spokojnie czekać....oj chyba niezbyt wydajna byłaby taka praca i nie zadowalająca dla odbiorców ;) cywilizowane kraje to systemy dostaw door to door, a nie jeżdżenie wózkiem 300 metrów przez kilka godzin jak mamy większy ładunek :D trzeba tylko zadbać o miejsca dla pojazdów dostawczych, a nie utrudniać pracę ludziom.

Powiedz to berlińczykom - oni widocznie nie są cywilizowani i nie słyszeli o systemie door to door ... :lol: :lol: :lol: :lol:

Rozwiń
xyz
xyz (20 grudnia 2014 o 11:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kolejny raz przekonuję się, że na Dzikim Wschodzie panuje bolszewicko-azjatycka mentalność, charakterystyczna dla dziczy.

Pracowałem osiem lat w Berlinie rozwożąc towary spożywcze do sklepów. Nie było mowy o wjeżdżaniu na chodniki czy zatrzymywaniu się gdzie bądź etc etc - towar przewoziło się wózkami z parkingu do sklepu. Do jednego ze sklepów miałem 300 metrów od najbliższego miejsca, gdzie mogłem zaparkować samochód i trzeba było zasuwać! Raz na początku wjechałem na chodnik (było przed piątą rano) i kilka minut później byłem uboższy o 40 euro a w firmie szef zrugał mnie jak psa, że jestem dzikus i obniżam prestiż i dobre imię firmy.

Tak jest w cywilizowanym świecie...

tak jest w cywilizowanym świecie, że kierowca zasuwa pół kilometra z towarem na piechotę ? doprawdy, a jak dostawa odbywa się ciężarówką to kierowca ma stracić pół dnia żeby jeździć wózeczkiem w tę z powrotem i przerzucić nieraz kilka ton ładunku? a pozostali klienci w tym czasie będą sobie spokojnie czekać....oj chyba niezbyt wydajna byłaby taka praca i nie zadowalająca dla odbiorców ;) cywilizowane kraje to systemy dostaw door to door, a nie jeżdżenie wózkiem 300 metrów przez kilka godzin jak mamy większy ładunek :D trzeba tylko zadbać o miejsca dla pojazdów dostawczych, a nie utrudniać pracę ludziom.

Rozwiń
ex-fizol
ex-fizol (20 grudnia 2014 o 00:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kolejny raz przekonuję się, że na Dzikim Wschodzie panuje bolszewicko-azjatycka mentalność, charakterystyczna dla dziczy.

Pracowałem osiem lat w Berlinie rozwożąc towary spożywcze do sklepów. Nie było mowy o wjeżdżaniu na chodniki czy zatrzymywaniu się gdzie bądź etc etc - towar przewoziło się wózkami z parkingu do sklepu. Do jednego ze sklepów miałem 300 metrów od najbliższego miejsca, gdzie mogłem zaparkować samochód i trzeba było zasuwać! Raz na początku wjechałem na chodnik (było przed piątą rano) i kilka minut później byłem uboższy o 40 euro a w firmie szef zrugał mnie jak psa, że jestem dzikus i obniżam prestiż i dobre imię firmy.

Tak jest w cywilizowanym świecie...

Rozwiń
abc
abc (20 grudnia 2014 o 00:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ale niewdzięczni przedsiębiorcy. Miasto odnowiło ulicę, chodniki a oni maja czelność domagać się łatwej dostawy towaru. Na Rusałce jest nowy parking. Tam mogą sobie dostawcy zaparkować i obskoczyć wózeczkiem całe centrum. Same plusy: mniejsze korki, mniejszy hałas, czystsze powietrze, a ruch poprawi kondycję organizmu i nie trzeba będzie korzystać z usług służby zdrowia.

Rozwiń
gość
gość (19 grudnia 2014 o 23:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Szczególnie gdy musi dojechać straż pożarna lub karetka pogotowia kiedy je wezwiesz. A tak będą stały w korku, bo żaden samochód nie jest w stanie zrobić miejsca pojazdom uprzywilejowanym.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (30)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!