niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Mają fajną atmosferę i wyniki, ale fatalne warunki. "Sale w klasztorze są nieogrzewane"

Dodano: 7 stycznia 2016, 10:05

Młodzi zawodnicy z Kalinowszczyzny trenują w trudnych warunkach (fot. Maciej Kaczanowski)
Młodzi zawodnicy z Kalinowszczyzny trenują w trudnych warunkach (fot. Maciej Kaczanowski)

Młodzi zawodnicy klubu prowadzonego przez Salezjańską Organizację Sportową marzą o nowej sali do treningów tenisa stołowego. Te, które mają do dyspozycji w klasztorze salezjanów nie spełniają warunków.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Trenuję tenisa stołowego regularnie od pół roku. Zajęcia są bardzo fajnie prowadzone, jest świetna atmosfera. Gorzej jest z warunkami jakie mamy. W salach w klasztorze jest bardzo zimno. Czuje się to szczególnie kiedy są mrozy, takie jak ostatnio. Przydałby ma się też trochę nowszy sprzęt – przyznaje 14-letni Tomek.

– Na zajęcia chce przychodzić coraz więcej dzieci i młodzieży, ale nie ma warunków, żeby mogli trenować. Chcielibyśmy to zmienić, bo ci, którzy ćwiczą robią to z pasją – podkreśla 18-letni Patryk, który trenuje w Salos Lublin od trzech lat. – Te zajęcia bardzo dużo mi dały, sporo się nauczyłem. Chciałbym się dalej rozwijać, żeby osiągnąć jeszcze więcej. Mam nadzieję, że uda nam się wystartować w tym roku w światowych igrzyskach salezjańskich w Bratysławie – mówi 14-letni Przemek.

Na zajęcia do klasztoru na Kalinowszczyźnie przychodzi teraz blisko 20 osób. Chętnych jest jednak znacznie więcej. – Cały czas mam sygnały o kolejnych, którzy chcieliby się zapisać. Problem jednak w tym, że nie ma odpowiednich warunków, żeby to zorganizować. A w dużej mierze pracujemy z młodzieżą, dla której sport jest idealnym sposobem na wychowanie – opowiada Rafał Górski, instruktor tenisa stołowego w Salos Lublin. – Cztery sale w klasztorze są nieogrzewane. Trudno trenować w takich warunkach, jeśli jest się w cienkim dresie. Na największej sali w wielu miejscach parkiet się odkleja, co jest winą niskiej temperatury. Nie mamy też środków na lepszy sprzęt.

Klub ma jeszcze do dyspozycji sale do treningów w dwóch szkołach na Kalinowszczyźnie. – Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że musieliśmy się dostosować do godzin, które ustalają szkoły. Zajęcia mogą zaczynać się dopiero ok. godz. 19, bo wcześniej są tam lekcje. A trenują u nas też dzieci. Dla nich to za późno – zaznacza Górski. – Mamy nadzieję, że może znajdzie się ktoś, kto będzie mógł udostępnić nam salę we wcześniejszych godzinach. Dzieciaki mają sporo sukcesów m.in. są w czołówce w zawodach międzyszkolnych organizowanych na szczeblu wojewódzkim czy ogólnopolskim młodzieży salezjańskiej. Mieli też sukcesy na światowych igrzyskach salezjańskich.

– Zależałoby nam, żeby móc zorganizować zajęcia ok. godz. 16–17 i w lepszych warunkach. Ta część klasztoru, w której są sale do treningów rzeczywiście nie jest ogrzewana, bo zwyczajnie nie ma na to pieniędzy – przyznaje ks. Łukasz Auguściak, prezes Salos Lublin. – Pomoc finansowa, którą dostajemy od miasta też nie jest wystarczająca. A wiadomo, że prowadzenie takich zajęć wymaga nakładów finansowych.

Możesz pomóc

Osoby, które mogę wesprzeć młodych zawodników i organizatorów z klubu oferując im salę do ćwiczeń lub inny rodzaj pomocy mogę się kontaktować pisząc - salos@salos.lublin.pl

– Mamy nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie mógł udostępnić nam salę we wcześniejszych godzinach. Dzieciaki mają sporo sukcesów – mówi trener Rafał Górski (fot. Maciej Kaczanowski)
– Mamy nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie mógł udostępnić nam salę we wcześniejszych godzinach. Dzieciaki mają sporo sukcesów – mówi trener Rafał Górski (fot. Maciej Kaczanowski)
Czytaj więcej o: tenis stołowy Salos Lublin
Gość
Plajta
Gość
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (9 stycznia 2016 o 20:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
księża wiedzą co z pieniędzmi robić. wydawać na wódkę kurwy i samochody
Rozwiń
Plajta
Plajta (8 stycznia 2016 o 12:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Piniądze so-ale dla siebie!

OJTAM, ojtam!

Nie tak dawno wynieśli się z |Lublina JEZUICI - też splajtowali...

Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 21:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piniądze so-ale dla siebie!
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 20:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

sie nie ma piniędzy - sie zwija interes!

Nawet Boski

Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 19:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powiem tak: nie chodzi mi o krytykowanie Kościoła jako takiego-jestem osobą wierzącą i praktykującą. W tym konkretnym przypadku chodzi mi o coś zupełnie innego a mianowicie o to, że w porównaniu z innymi domami zakonnymi na terenie Lublina salezjanie nie mają podstaw by narzekać na problemy natury ekonomicznej. Tego typu zmartwienia mogą mieć np. karmelici na świętoduskiej którzy formalnie nie posiadają parafii a zatem możliwości do np. zdobywania srodków drogą "kolędowania". Salezjanie sa natomiast dość operatywni, potrafia pozyskac środki z UM ale i sami mają własne pomysły na zdobywanie funduszy i ku temu możliwości, których brak innym zgromadzeniom zakonnym na terenie miasta. Chodzi zatem jedynie o chęć wykorzystania tych możliwosci na potrzeby choćby podopiecznych. Tak właśnie to wygląda i rozumie to spora część lublinian. Dlatego ksieża szanowni może trochę inaczej należałoby "gospodarzyć"? Ja nie mówię, że kieruje wami chęć zysku no ale...czy innym nie dajecie podstaw dla takich twierdzeń?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!