wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Wychowawczyni znęcała się nad dziećmi? Jest śledztwo prokuratury

Dodano: 6 grudnia 2017, 14:09
Autor: jsz

Jest prokuratorskie śledztwo w sprawie stosowania przemocy wobec wychowanków Pogotowia Opiekuńczego w Lublinie. Wychowawczyni z placówki miała od dłuższego czasu znęcać się nad podopiecznymi. Nie pracuje już z dziećmi.

O sprawie informowaliśmy we wczorajszym wydaniu Dziennika Wschodniego. Chodzi o zawiadomienie, które w ostatnich dniach wpłynęło do prokuratury. Jego autor wskazuje na jedną z pracownic pogotowia, która miała znęcać się nad dziećmi fizycznie i psychicznie.

– Wyzywała, szarpała je. Groziła, że je rozbierze do naga i postawi na korytarzu. Kąpała razem chłopców i dziewczynki, a one się wstydziły i płakały – czytamy w zawiadomieniu, które trafiło do śledczych. – Wychowawczyni położyła się na dziecku i przyduszała je, a to był mały chłopiec. Dzieci boją się tej pani i płaczą, kiedy ma przyjść na dyżur – dodaje autor.

– We wtorek wszczęliśmy śledztwo w tej sprawie. Postępowanie prowadzone jest w kierunku znęcania się. Będziemy przesłuchiwać świadków i weryfikować informacje przekazane w zawiadomieniu – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Do skandalicznych zachowań miało dochodzić od lat. Z pisma, jakie trafiło do śledczych wynika, że niektórzy wychowankowie bali się głośno mówić o skandalicznych zachowaniach wychowawczyni. Kobieta miała im grozić sądem. Dzieci bały się, że wychowawczyni doprowadzi do ich wyrzucenia z pogotowia.

– Jestem wstrząśnięty tymi informacjami. Wychowawczyni, o której mowa w zawiadomieniu, obecnie nie pracuje z najmłodszymi. Była zaskoczona zarzutami pod swoim adresem. Zrobimy wszystko, by jak najszybciej wyjaśnić sprawę – zapowiada Karol Czachajda, dyrektor pogotowia, który z końcem listopada przejął kierowanie placówką.

Dziś wychowawczyni ma spotkać się z dyrekcją i złożyć oficjalne wyjaśnienia. – Nie będziemy angażować w sprawę naszych podopiecznych. Najważniejsze, żeby dzieci czuły się bezpiecznie – dodaje Karol Czachajda. – Jeśli kogoś z pracowników ponoszą nerwy, to powinien pójść na terapię. Nawet na nerwowe zachowania dzieci nie można reagować przemocą. To elementarz. Dla takich praktyk nie ma tu miejsca.

To, że w pogotowiu znęcano się nad wychowankami, już latem stwierdzili kontrolerzy wojewody. Ocenili, że dochodziło tam do „sytuacji, w których pracownicy stosują wobec wychowanków przemoc psychiczną”. W pogotowiu trwa kolejna kontrola na zlecenie wojewody. To efekt listopadowych doniesień medialnych o dwóch wychowankach pogotowia, którzy zgwałcili 9-latka. Ówczesny dyrektor nie zgłosił tego sądowi rodzinnemu. Po wybuchu skandalu zmieniono kierownictwo placówki.

>>>

Zobacz także: Oszustom Stop. Nowy spot lubelskiej policji

WIDEO

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 dni temu o 10:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gazety zyja z" atrakcji" jakie opisuja.Prawda jest zupelnie inna.Wyglada mi to na zemste bylego dyrektora na pracownikach i stad te bzdury.Najlepszym wyjsciem z sytuacji bedzie przeniesienie pracownikow do innych placowek i zatrudnienie innych.Recze ,ze sie rozgrywki skoncza.
Rozwiń
Gość
Gość (6 dni temu o 18:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kolejny dyrektor jest za***ony, czy on też jakby dostał obuchem (cytat za wyborczą) może trzeba tam dać kogoś przytomniejszego ...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!