poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zapalił "Cząstkę Boga", obudził się w szpitalu. "Nie wiedziałem czy stoję, czy leżę"

Dodano: 12 stycznia 2016, 08:10

– Kupowaliśmy dopalacze przy ul. Furmańskiej – przyznał w sądzie jeden z klientów „Hindu Point”
– Kupowaliśmy dopalacze przy ul. Furmańskiej – przyznał w sądzie jeden z klientów „Hindu Point”

– To było straszne, miałem takie migawki w oczach. Nie wiedziałem, czy stoję, czy leżę – tak swoje wrażenia po zażyciu tzw. Cząstki Boga opisywał wczoraj świadek, zeznający w procesie Jakuba G. i Patrycji M. Para odpowiada za handel niebezpiecznymi substancjami

Groźne specyfiki sprzedawano w „Hindu Point” przy ul. Furmańskiej w Lublinie. Jakub G. prowadził kilkanaście podobnych punktów w całym kraju. Patrycja M. stała za ladą w lubelskim sklepie. – Kupowaliśmy dopalacze przy ul. Furmańskiej – przyznał w sądzie jeden z klientów „Hindu Point”. – Na opakowaniach było napisane, że to rzadka roślina z doliny Gangesu. To było sprzedawane jako kadzidło, nie do spożycia.

Wydarzenia, o których wspominał chłopak, działy się w 2013 r. Wtedy, jak stwierdził, dopalacze były powszechnie dostępne – „wszyscy to palili”. – Chodząc do szkoły człowiek ma z tym styczność cały czas – przyznał świadek. – Kolega powiedział, że to działa jak marihuana.

W maju 2013 r. chłopak umówił się więc na spotkanie z jednym ze znajomych – Adrianem S. Powiedział mu, że będą palić marihuanę. Chłopcy spotkali się w okolicach gimnazjum przy ul. Długosza w Lublinie.

– Sądziłem, że to marihuana. Pomyślałem, że spróbuję ten pierwszy raz – relacjonował wczoraj w sądzie Adrian S. – Potem zrobiło mi się niedobrze, kręciło mi się w głowie i zemdlałem. Ocknąłem się, kiedy lekarz pytał, co się stało.

Z akt sprawy wynika, że po zapaleniu „Cząstki Boga” chłopak biegał po ulicy, po czym upadł na jezdnię. Za nim ruszył kolega, który wcześniej poczęstował go dopalaczem. Przechodnie wezwali pogotowie. Adrian S. trafił na oddział toksykologii. – Lekarz powiedział, że to nie mogła być marihuana. Mówił, że to dopalacze – przyznała w sądzie mama chłopaka.

Adrian to jedna z dwóch osób, które po zażyciu dopalaczy sprzedawanych przy ul. Furmańskiej trafiły do szpitala. Śledczy uznali, że handlując „Cząstką Boga” Jakub G. i Patrycja M. narażali zdrowie i życie klientów.

Oboje zostali oskarżeni, ale Sąd Rejonowy Lublin-Zachód umorzył sprawę. Uznał, że sprzedaż produktów oferowanych w „Hindu Point” nie była przestępstwem. – Na opakowaniach jest wyraźne ostrzeżenie, że substancje te nie nadają się do spożycia – wyjaśniał sędzia Artur Jakubanis.

Śledczy nie zgodzili się ze stanowiskiem sądu i zaskarżyli rozstrzygnięcie. W marcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Lublinie zgodził się z argumentami prokuratury. Uchylił rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Nowy proces udało się rozpocząć dopiero pod koniec listopada ubiegłego roku. Wcześniej bowiem, mimo kilku prób, na sali zawsze brakowało kogoś z oskarżonych. 29-latek i jego dwa lata młodsza znajoma nie przyznają się do winy. Odmówili składania wyjaśnień przed sądem.

Czytaj więcej o: Lublin dopalacze sąd cząstka boga
Gość
Gość
Gość
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (20 stycznia 2016 o 13:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeżeli masz dość: - marnować cały dzień na wizytę u lekarza – zamiast umawiać się na określona godzinę - czekać kilka (czasem kilkanaście!) miesięcy na wizytę u lekarza specjalisty – zamiast otrzymać dostęp w ciągu kilku dni - prosić o skierowanie na badania lekarskie, na które i tak czekasz kilka miesięcy (czasem nawet lat!) - dowiadywać się o chorobach gdy są one w fazie zaawansowanej - zamiast profilaktycznie się badać. lub - płacić za każdą wizytę i każde badanie od stu do kilkuset złotych bit.ly/1V80fUd
Rozwiń
Gość
Gość (16 stycznia 2016 o 13:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najgorsze g*wno jakie może być, ciekawe czy jakby sprzedawali coco w woreczkach z napisem "nie do spożycia, tylko do czyszczenia ubrań" to też by w ten sposób wyglądało z łapaniem sprzedających...
Rozwiń
Gość
Gość (13 stycznia 2016 o 14:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
@konrafal chyba cie pojebalo, ZADNE SYNTETYCZNE KANNA NIE POWINNO BYC LEGALNE, TO ZE KURWA NIE MACIE PIENIEDZY NA PRAWDZIWE CPANIE TO WASZ PROBLEM, NIE MA SIANA NIE CPAJ DZIECKO! Tylko syntetyczne kanna taki bajzel robi, juz wole zjesc dobre piperazyny (które sa juz nie legalne od kilku lat) niż ten syf palic, a swoja drogą, oryginały i tak niezastapione i najbezpieczniejsze, przerzuc sie na dobra kółka, czy tam fetke nie wiem co lubisz albo THC, a nie ten syf syntetyczny!
Rozwiń
konrafal
konrafal (13 stycznia 2016 o 12:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chore to jest moim zdaniem chindupoint powinien istniec i niech istnieje a ludzie kturz luby je***e niepotafia korzystac z tego to niech nie korzystaja a zajaraja wora czy tam skielko zeby sie popisac i sa pozniej cali zasrani niewiedza co robic ida sie rozjeac do mamusi pier***one lachudry

Rozwiń
Gość
Gość (13 stycznia 2016 o 11:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pieprzyc bedziecie ze mozg eksploduje, nie wiecie co sie dzieje po dopalaczach bo ich nie paliliscie wiec siedzcie cicho..NOOBY
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!