poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Kto kogo sprawdza i kto znajduje dzikie półkolonie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 sierpnia 2014, 10:00

Organizatorzy wypoczynków dla dzieci i młodzieży, jak to w życiu bywa: jedni ze swoich obowiązków wywiązują się niemal idealnie. A co do innych kontrolujący mają spore zastrzeżenia. We wtorek towarzyszyliśmy pracownikowi lubelskiego Kuratorium Oświaty podczas dwóch kontroli

Pracownicy Kuratorium Oświaty w Lublinie przeprowadzają dziennie jedną, dwie kontrole miejsc, gdzie wypoczywają dzieci i młodzież. Dodatkowo takie miejsca na swoim terenie kontrolują też pracownicy trzech Oddziałów Zamiejscowych lubelskiego kuratorium: w Białej Podlaskiej, Zamościu i Chełmie. Kontrole są nie tylko planowe. Odbywają się też po sygnałach od rodziców dzieci, bo wszelkie nieprawidłowości dotyczące organizacji wakacyjnych wyjazdów można zgłaszać m.in. pod alarmowy numer telefonu, który uruchomiło Kuratorium Oświaty w Lublinie: 781 701 533.

Wakacje w siodle

Kębło koło Kazimierza Dolnego. Wtorek, 29 lipca, jest ostatnim dniem kolonii jeździeckich organizowanych przez Fundację "Bądź między nami”. Z dala od miejskiego zgiełku na ostatnim turnusie odpoczywało kilkanaścioro dzieci, głównie z Lublina.

- Fajnie było. Szkoda, że trzeba już wracać do domu - przyznaje Julka, którą spotkaliśmy w stajni. - Nie nudziłam się ani chwili.

- Jeszcze na kilka dni bym tutaj został - dodaje Michał, kolejny z kolonistów.

- Dzieci miały bardzo dużo zajęć, oglądaliśmy filmy, dzieci czytały książki o koniach - opowiada Agnieszka Żółkowska, kierowniczka kolonii. I dodaje: - To są kolenie, na których kładziemy nacisk na zdrowy styl życia. Dzieci dużo chodzą, jeżdżą konno. Przed jazdą same karmią i czyszczą konie. Uczymy dzieci obowiązkowości.

Wtorek był nie tylko ostatnim dniem wypoczynku dzieci. Tego dnia odbywała się też kontrola przeprowadzona przez pracownika Kuratorium Oświaty w Lublinie, tego dnia towarzyszyliśmy. Wizyta kontrolera była zapowiedziana na jakąś godzinę przed przyjazdem na miejsce.

- Podczas takich kontroli sprawdzamy dokumenty między innymi czy wypoczynek został zgłoszony przez organizatora, karty kwalifikacyjne dzieci, dzienniczek, który ma obowiązek prowadzić każdy z wychowawców - wylicza Sebastian Płonka z lubelskiego Kuratorium Oświaty w Lublinie, który przeprowadzał kontrolę. - Sprawdzamy też kwalifikacje kadry, zaświadczenia o niekaralności opiekunów i zakresy ich obowiązków jak też czy jest wystarczająca liczba opiekunów w stosunku do ilości uczestników.

Drobne uchybienia

Po kontroli dokumentów pracownik kuratorium sprawdza jeszcze pokoje w których mieszkały dzieci.
Warunki są idealne. - Jesteśmy pierwszymi lokatorami tego nowego budynku - tłumaczy kierowniczka kolonii.

Pokoje, w których przebywali koloniści mieszczą się bowiem w nowym drewnianym budynku, który połączony jest łącznikiem z zabytkowym, XIX-wiecznym dworkiem. Poza wakacjami funkcjonuje tutaj Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy.

Podczas kontroli kuratorium wychodzą drobne uchybienia. - Zabrakło zakresów obowiązków wychowawców - wyjaśnia Płonka. - Dokumenty te, podobnie jak zaświadczenie o niekaralności pani kierownik, według wyjaśnień kontrolowanych, są w siedzibie fundacji w Lublinie. Pozostałe są w porządku.

Jeszcze tego samego dnia wszystkie brakujące dokumenty zostały dostarczone do kuratorium.
Podobne uchybienia zdarzają się też innym organizatorom wypoczynków. - Najczęściej brakuje dokumentów: wykazu obowiązków czy też zaświadczeń o niekaralności. Przepisy dotyczące tych spraw weszły w życie w tym roku - zaznacza Płonka. - Zdarza się, że brakuje wpisów w dzienniczkach o tym, że uczestnicy wypoczynku zostali zapoznani z regulaminami. Zwykle te braki są szybko uzupełniane.

Nie tak różowo

Kolejna kontrola kuratorium tego samego dnia. Okolice Zalewu Zembrzyckiego w Lublinie. Tym razem sprawdzająca.

- Organizator wypoczynku był już dwukrotnie przez nas kontrolowany. Także przez stację sanitarno-epidemiologiczną i straż pożarną - wyjaśnia Płonka. - Wypoczynek był dziki, czyli niezgłoszony do kuratorium.

Budynek, w którym przebywały m.in. osoby niepełnoletnie nie otrzymał pozytywnej decyzji straży pożarnej.

- Główny zarzut dotyczył tego, że brakowało jakichkolwiek badań instalacji elektrycznej - informuje bryg. Michał Badach, rzecznik Komendy Miejskiej PSP Lublin.

Po wcześniejszej interwencji kuratorium wypoczynek został zarejestrowany. Została podjęta też decyzja o przeniesieniu obozu w drugie miejsce - do jednego z lubelskich zajazdów. Wspólnie z przedstawicielem kuratorium właśnie we wtorek jedziemy sprawdzić czy organizator wypoczynku się z tego wywiązał. Jednak pod wskazanym adresem nie ma wypoczywających.

- Podobno byli dwa dni. W niedzielę się wyprowadzili - mówi Sebastian Płonka, chwilę po rozmowie z pracownicą recepcji w zajeździe gdzie miały być przeniesione dzieci.

Jedziemy pod "stary adres”. Spotykamy tam zarówno organizatorkę obozu jak też wypoczywających.

Przedstawiciel kuratorium: Koloniści nie mogą tutaj spać, bo nie ma na pani pozwolenia straży pożarnej. W miejscu gdzie fizycznie powinien być obóz go nie ma, tylko jest tutaj gdzie być nie powinien.
Organizatorka: Zaznaczaliśmy w ofercie, że są warunki survivalowe.
Przedstawiciel kuratorium: Dzieci nie powinny być w tym miejscu.
Organizatorka: Nie mam żadnej formy obrony.

Efekt kontroli: Decyzja o zamknięciu wypoczynku w trybie natychmiastowym.

Kontrolujący i kontrolowani

"Wypoczynek dzieci i młodzieży organizowany jest w czasie wolnym od zajęć szkolnych, np. w wakacje lub ferie zimowe w formie obozów lub kolonii” - czytamy na stronie internetowej wypoczynek.men.gov.pl, na której jest umieszczona baza wypoczynków. "Wypoczynek musi być zorganizowany zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej, a także zasad jego organizowania i nadzorowania”.

Organizator wypoczynku (m.in. kolonii, półkolonii, obozu) musi zgłosić go do kuratorium oświaty - właściwego ze względu na miejsce siedziby lub zamieszkania organizatora - na minimum 21 dni przed jego rozpoczęciem.

- Zarejestrowanych przez nas jest obecnie 500 wypoczynków organizowanych w lipcu i sierpniu - wylicza Sebastian Płonka. - W tym roku udało nam się już kilka dzikich wypoczynków odnaleźć. Organizatorami były kluby sportowe i parafia. Na szczęście dziećmi zajmowała się wykwalifikowana kadra. Nie zwalnia to jednak z obowiązku rejestracji.

W Lubelskiem najwięcej dzieci wypoczywa na Roztoczu. Dużo obozów i kolonii jest też w Kazimierzu Dolnym i Janowie Lubelskim jak też nad jeziorami np. Firlejem. Sporo jest też w powiecie puławskim.
Wypoczynek w kraju najczęściej rejestrują stowarzyszenia. - W wyjazdach zagranicznych przodują biura podróży. Takie wypoczynki też rejestrujemy - dodaje Płonka.

Inni też sprawdzają

Miejsca, gdzie wypoczywają dzieci i młodzież kontroluje też sanepid.

- Od końca czerwca do 28 lipca pracownicy Państwowej Inspekcji Sanitarnej przeprowadzili 345 kontroli w województwie lubelskim, w tym 132 kontrole obiektów żywnościowo-żywieniowych w placówkach letniego wypoczynku - wylicza Renata Gawron, kierowniczka Oddziału
Higieny Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiej Stacji

Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - Pozostałe kontrole są w miejscach, gdzie wypoczywają dzieci.

W sumie wydano osiem decyzji. Jedna dotyczyła zamknięcia kuchni. Główne zastrzeżenia, jakie mieli kontrolujący, dotyczyły m.in. niewłaściwego przechowywania żywności, a posiłki były przygotowywane w nieodpowiednich warunkach higienicznych.

- Pracownicy stwierdzali też obecność gryzoni i owadów w kuchniach - dodaje kierowniczka WSSE w Lublinie. - Wystawiono 10 mandatów na łączną kwotę ponad 2 tysięcy złotych. - Osiem decyzji dotyczyło kuchni. Dwa mandaty wystawiono za złe warunki sanitarne obiektów i otoczenia gdzie przebywały dzieci.

Stan sanitarny

Wśród kontrolowanych przez sanepid miejsc była jedna dzika półkolonia w okolicach Lublina.

- Kontrola odbyła się na wniosek rodziców - wyjaśnia Renata Gawron. - Podczas kontroli pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie stwierdzili m.in. zły stan techniczny schodów. W miejscu, gdzie przebywały dzieci panował bałagan. Nie było warunków do przygotowania i spożywania posiłków, stan sanitarny kuchni był zły. Brakowało umywalek do mycia rąk dla personelu kuchni. Nie było też dokumentów potwierdzających właściwą jakość wody.

Efekt kontroli: Nałożony został mandat. Wydana została też decyzja o zamknięciu kuchni.

- Został też skierowany wniosek do kuratora o skrócenie tej półkolonii - dodaje Gawron.
  Edytuj ten wpis
xxx
kola
sapieha
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

xxx
xxx (4 sierpnia 2014 o 21:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a gdzie odbywała się ta skrócona półkolonia?

Rozwiń
kola
kola (3 sierpnia 2014 o 11:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

co się dzieje na tym wschodzie,cywilizacja jeszcze nie dotarła?

Rozwiń
sapieha
sapieha (3 sierpnia 2014 o 10:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

10 mandatów na łączną kwotę 2 tys. zł ? - no nie pozbierają się, zapewne już nigdy nie złamią przepisów.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!