czwartek, 19 października 2017 r.

Świdnik

Przyszłość PZL-Świdnik pod znakiem zapytania. Związkowcy szykują się do protestu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 kwietnia 2015, 20:21

Pracownicy PZL-Świdnik boją się o przyszłość swojej firmy. Wtorkowa decyzja resortu obrony pozbawiła ich nadziei na pewną pracę i miliardowe kontrakty dla fabryki. Związkowcy domagają się wyjaśnień od ministra i szykują się do protestu.

Fabryka w Świdniku zatrudnia obecnie ok. 3500 osób. Porażka w przetargu na dostawy śmigłowców dla polskiego wojska najprawdopodobniej oznaczać będzie zwolnienia. Z informacji, jakie docierają do związkowców wynika, że mogą one objąć nawet tysiąc osób. W tym inżynierów, których w Świdniku pracuje ponad 600.

– Nie składamy broni. Będziemy próbowali zmienić tę sytuację. Nad formą protestu jeszcze się zastanowimy – zapowiada Andrzej Kuchta, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność” w PZL-Świdnik. – W piątek chcielibyśmy spotkać się z ministrem Siemoniakiem. Umawialiśmy się na taką rozmowę niezależnie od wyników przetargu. Mam nadzieję, że dowiemy się wtedy, co stało za decyzją o wyborze Caracala.

Według związkowców, jeśli decyzja MON zostanie utrzymana, to przyszłość PZL-Świdnik stanie pod znakiem zapytania.

– Obawiamy się przewartościowania pozycji naszej firmy w ramach AgustaWestland – tłumaczy Kuchta. – Byliśmy jednym z trzech europejskich filarów grupy, a teraz przestaniemy się rozwijać. Jeśli nasz rząd nie daje nam zleceń, to jaka to jest motywacja dla właściciela zakładu? Czy to jest zachęta do inwestowania?
Związkowcy obawiają się, że PZL-Świdnik z firmy zdolnej do projektowania, produkcji i serwisowania śmigłowców zmieni się w producenta części lotniczych.

– AgustaWestland gwarantowała, że w wypadku wygranej będziemy producentem AW149 na cały świat. To byłaby pewna przyszłość – mówi przewodniczący.

To nie jedyne możliwe skutki decyzji resortu obrony. – Teraz mamy pracę przy Sokołach i śmigłowcach SW4, ale to się może zmienić – ocenia Kuchta. – Skoro MON kupuje nowe śmigłowce to nie będzie inwestował w utrzymanie starych. Przestanie nam zlecać ich serwis i remonty.

Resort obrony miał kupić 70 śmigłowców wielozadaniowych w czterech wersjach. Po zaproszeniu do testów francuskiego Airbusa okazało się, że za ok. 13 mld zł MON kupi jedynie 50 maszyn.

Caracale mają być dostarczone wojskowym za dwa lata. PZL-Świdnik proponował czteroletni termin, co było jednym z powodów porażki w przetargu. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że Francuzi dostarczą tylko dwie wersje śmigłowca – dla wojsk lądowych i marynarki.

– W tej sytuacji terminy proponowane przez Airbusa nie byłyby krótsze od naszych – dodaje Kuchta. – Byliśmy w stanie dostarczyć pierwsze maszyny po dwóch latach, a wszystkie wersje AW149 po czterech.
Związkowcy zapowiadają protesty. Nie wiadomo jeszcze, jakie będą dalsze kroki AgustaWestland i PZL-Świdnik. Kierownictwo firmy nie wypowiada się na ten temat.
  Edytuj ten wpis
z-ca dyrektora
gs
skalik
(46) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

z-ca dyrektora
z-ca dyrektora (24 kwietnia 2015 o 16:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chyba i komuchy z PIS, bo Mielec sprzedali w 2007 roku!

Jak z PISu ? jak żyd z platformy sprzedał,szukali piniędzy na kampanię.

Rozwiń
gs
gs (24 kwietnia 2015 o 16:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A kto to sprzedał jak nie komuchy z PO ? naprawdę trzeba wiedzieć na kogo oddać swój głos.

Chyba i komuchy z PIS, bo Mielec sprzedali w 2007 roku!

Rozwiń
skalik
skalik (24 kwietnia 2015 o 12:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czas najwyższy, aby zlikwidować wreszcie te niedobitki,   które zbudowała komuna!!! Gdyby się udało Bogdankę i Azoty to w zasadzie wreszcie naród byłby w pełni wolny i szczęśliwy :-)))

Weź się zastanów co mówisz, w tych firmach pracują tysiące ludzi i w dużej mierze dzięki nim funkcjonuje cała okolica. Więc najwet jeżeli to ironia, to mocno nie na miejscu...

Rozwiń
jery
jery (23 kwietnia 2015 o 18:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Włosi od 10 lat produkują kadłuby i części do śmigłowców w Świdniku.Doskonale wiedzieli o przyszłościowym kontrakcie dla polskiego wojska.Jednak nie podjeli zdecydowanych działań w kierunku uruchomienia produkcji nowego śmigłowca. A mają potencjał ekonomiczny i naukowo-badawczy. Załoga powinna mieć pretensje do zarządu firmy za słabe przygotowanie do przetargu. A związkowcy??? Jak zwykle dbają o swoje stołki!

Rozwiń
Butelka
Butelka (23 kwietnia 2015 o 15:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dobrze że nie startowali z WSK 125 - w końcu to Polski sprawdzony pojazd.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (46)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!