Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kupili działkę razem z drogą. Przez błąd urzędnika?

Dwa lata temu kupili działkę w miejscowości Osowa pod Bychawą. Po roku dowiedzieli się, że została ona podzielona, a jej część przeznaczona pod drogę ma stać się własnością gminy. Tymczasem przez cały czas płacą podatki za całość gruntu.
Kupili działkę razem z drogą. Przez błąd urzędnika?
W 2012 roku Katarzyna i Tomasz Madejowie kupili działkę o powierzchni 0,19 ha. Przed zakupem razem z notariuszem sprawdzili dokumenty dotyczące nieruchomości: księgę wieczystą, wypis z rejestru gruntów i dokumentację budowy.

- Wynikało z nich wprost, że nabywamy całość działki o powierzchni 0,19 ha. Do dziś nie istnieje dokument, z którego wynikałoby, że nasza działka ewidencyjna została podzielona na dwie. Podkreślam, że od 2012 roku płacimy podatek rolny od całości nabytego gruntu - mówi pan Tomasz.

Gdy rok po dokonaniu transakcji państwo Madejowie zgłaszali budowę ogrodzenia, dowiedzieli się, że działka została podzielona, a jej mniejsza część o powierzchni 0,0364 ha została zajęta z dniem 1 stycznia 1999 roku pod drogę gminną. Postępowanie w tej sprawie na wniosek burmistrza Bychawy prowadzi wojewoda lubelski. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna.

- Nie zagradzamy drogi, choć jeden z urzędników nam to sugerował, gdyż nie chcemy konfliktów z mieszkańcami. Ale chcielibyśmy dostać odszkodowanie za część działki, która prawdopodobnie z mocy prawa stanie się własnością gminy - mówi pan Tomasz. - Naszym zdaniem winny jest urzędnik, który nie sprawdzając mapek zrobił drogę tak, jak komuś pasowało, nie myśląc o właścicielach gruntu - dodaje.

Burmistrz Bychawy przyznaje, że przed laty przy budowie drogi gminnej jej część wytyczono przez teren prywatny. Dodaje, że w tego typu przypadkach w myśl ustawy o drogach publicznych do końca 2005 roku właściciele gruntów mogli składać wnioski o odszkodowanie. W przeciwnym razie droga stawała się własnością gminy.

- Według mojej wiedzy poprzednia właścicielka tej działki wiedziała o tym i ukryła to przed nabywcami. Sama wystąpiła o odszkodowanie, ale zrobiła to za późno i nie otrzymała pieniędzy - mówi Janusz Urban, burmistrz Bychawy.

Państwo Madejowie wystosowali skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Werdyktu można spodziewać się najwcześniej pod koniec tego roku.Przypadek państwa Madejów nie jest odosobniony. Przed tygodniem opisywaliśmy sprawę właściciela działki z powiatu łęczyńskiego, który po kilkunastu latach dowiedział się, że kupił ziemię razem z odcinkiem drogi powiatowej Świerszczów-Małków. Żądając odszkodowania zablokował drogę na kilka dni. Sprawa nie znalazła jeszcze rozstrzygnięcia. Kolejna blokada wisi w powietrzu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama