Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Straż Graniczna się tłumaczy

Wczoraj w autobusie MPK funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali mężczyznę. Zdaniem świadków grozili mu bronią. - To nie było przypadkowe zatrzymanie - mówi rzecznik prasowy komendanta Nadbużańskiego Oddziału SG.
Sprawę opisała dzisiejsza Gazeta Wyborcza. Według relacji czytelniczek gazety, w autobusie linii 39 ubrani po cywilnemu mężczyzna i kobieta próbowali zatrzymać starszego pana. Nie wylegitymowali się, ani nie przedstawili. Na przystanku wypchnęli go z autobusu. Wyjęli broń i wycelowali w głowę zatrzymanego. Kiedy jeden z przechodniów próbował sfilmować całe zdarzenie telefonem komórkowym uzbrojony mężczyzna pogroził mu pistoletem. Ktoś wezwał policję. - Przyznaję, że 4 grudnia nasi funkcjonariusze zatrzymali 63-letniego mieszkańca Lublina Mieczysława G. - mówi ppłk Andrzej Wójcik, rzecznik prasowy komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. - Ten mężczyzna zachowywał się wobec nich wulgarnie i agresywnie. Doszło do tego, że musieli go obezwładnić i skuć kajdankami. Kiedy funkcjonariusze szarpali się z Mieczysławem G., na pomoc mu rzucił się jego syn. To właśnie wtedy jeden ze strażników sięgnął po pistolet krzycząc: \"Stój, Straż Graniczna”. Poskutkowało. - W trakcie zatrzymania mężczyzna wielokrotnie odgrażał się funkcjonariuszom, że użyje wszelkich dostępnych środków oraz \"załatwi świadków” na potwierdzenie bezprawności ich działania - dodaje ppłk Wójcik. O zdarzeniu funkcjonariusze SG powiadomili prokuratora rejonowego oraz dyżurnego KMP w Lublinie. Ppłk Wójcik podkreśla, że to nie było przypadkowe zatrzymanie. Funkcjonariusze dysponowali dostatecznymi informacjami, aby przeszukać mieszkanie Mieczysława G. Znaleźli 157 butelek alkoholu niewiadomego pochodzenia, nalepki z kodami kreskowymi, kartony z tysiącami nakrętek z napisami \"Koziołek”, \"Lubelska” oraz 63 etykiety z napisem \"Finlandia Vodka Of Finlandia”. Dlaczego do zatrzymania doszło w autobusie? - Funkcjonariusze nie zastali Mieczysława G. Wtedy zaczęli rozglądać się po mieście - tłumaczy Wójcik. Mężczyzna został przekazany policji. Wyraził już gotowość dobrowolnego poddania się karze w wysokości 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama