Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sarna wpadła i wypadła przez szybę

Zwierzę odbiło się od samochodu i wpadło przez szybę do innego auta. Kierowca ze wstrząśnieniem mózgu, złamanym nosem i raną oka leży w szpitalu.
Gdy podróżujący w kierunku Biłgoraja 20-latek przejeżdżał w poniedziałek przez Tarnawę Dużą, na jego poloneza wpadła sarna. Nie było mowy o hamowaniu. – Zwierzę odbiło się od samochodu, powodując niewielkie uszkodzenia, a następnie przez przednią szybę wpadło do innego pojazdu – informuje sierż. Milena Galarda z policji w Biłgoraju. O wielkim pechu może mówić jadący w stronę Lublina 39-letni mieszkaniec gminy Janów Lubelski, który wymijał w tym czasie poloneza. To właśnie do jego volkswagena wpadła sarna. Po uderzeniu w kierowcę, zwierzę przeleciało przez samochód i… wypadło przez tylną szybę. Zginęło na miejscu. Karetka odwiozła pokiereszowanego kierowcę do szpitala. Samochód został poważnie uszkodzony. Kierowca poloneza z gminy Turbin był trzeźwy. Zabite zwierzę powinni zabrać do utylizacji drogowcy. – Takie są przepisy – mówi Henryk Studnicki, zamojski łowczy okręgowy. – Zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa i myśliwi nie odpowiadają za wyrządzone przez nią straty na drodze. Właściciele samochodów, którzy nie mają wykupionego właściwego ubezpieczenia, mają później w związku z tym kłopoty. Przychodzą do nas, ale odsyłamy ich z kwitkiem. Dodaje, że koło łowieckie mogłoby być pociągnięte do odpowiedzialności tylko wtedy, gdyby do wypadku doszło podczas tak zwanej naganki w ramach zbiorowego polowania. Zwraca też uwagę, że ginąca na drodze zwierzyna to duży problem. – Pod kołami samochodów giną sarny, dziki i łosie – mówi Studnicki. – Najgroźniejsze jest zderzenie z tym ostatnim, bo łoś waży ponad 300 kilogramów. Tego samego dnia na drogach powiatu biłgorajskiego doszło jeszcze do dwóch kolizji z udziałem zwierząt. W Luchowie Dolnym pod Tarnogrodem 26-latkowi wpadł pod audi pies. Skończyło się na uszkodzeniu zderzaka i chłodnicy. Na trasie Naklik–Szyszków w gminie Potok Górny z kolei pod skodę wbiegła sarna. 52-letniemu kierowcy z gminy Biszcza nic się nie stało, ale ma zaklepaną wizytę w warsztacie samochodowym.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama