Ludwin, plac przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej. Jarosław Janek, strażak i wiceprezes zarządu OSP w Ludwinie z dumą opowiada o Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej, która właśnie wróciła z ogólnopolskich zawodów z ratownictwa wodnego i przeciwpowodziowego na Mazurach, gdzie zajęła wysokie 7. miejsce. Drużyna powstała w Ludwinie w 2018 roku i dziś liczy już ponad 50 członków. Są w niej dziewczyny i chłopaki, 7-letnie dzieci i 17-letnia młodzież.
– Można powiedzieć, że to u nas tradycja rodzinna. Strażacy-ochotnicy przyprowadzają na zajęcia swoje dzieci, a one idą dalej tą drogą. To jest naturalna potrzeba wyniesiona z domu rodzinnego, z obserwacji stylu życia swoich rodziców, z ich pasji, zaangażowania. Mają to wdrukowane w swoje DNA – mówi Jarosław Janek. I podkreśla: To najlepsza szkoła życia, przygotowanie na najtrudniejsze sytuacje. Hartuje charakter, wyznacza wartości i wychowuje.
Szkolenia, obozy, zawody– nie ma czasu na nudę. Jest natomiast konkretna wiedza i umiejętności. Są szkolenia z pierwszej pomocy, zajęcia z bezpieczeństwa, ćwiczenia z ratownictwa pożarowego i wodnego, treningi sprawnościowe i edukacja w zakresie obrony cywilnej.
Ta ostatnia jest dziś kluczowa. Wojna na Ukrainie pokazała, że nikt i nigdzie nie może czuć się dziś bezpiecznie. Dostaliśmy czas, by systemowo przygotować się na sytuacje krytyczne. A przede wszystkim – przygotować na nie młode pokolenie. W średnich i mniejszych gminach robią to właśnie strażacy-ochotnicy, gdyż to oni budują poczucie bezpieczeństwa i zaufania w lokalnej społeczności. To oni ratują i pomagają.
– Jak wybuchła wojna na Ukrainie, to woziliśmy naszymi samochodami Ukraińców z dwóch przejść granicznych. Przewieźliśmy ponad dwa tysiące osób. Te rodziny, które zatrzymały się w Ludwinie, zostały otoczone opieką przez nasze dziewczyny z OSP – opowiada Janek. – Nasze dzieci to widziały, były w naturalny sposób włączone w tę pomoc. I dziś ci młodzi ludzie wiedzą, że obrona cywilna to nie jest teoria, ale konkretna wiedza i umiejętności, od których zależy nasze wspólne bezpieczeństwo. Oni to czują i rozumieją, bo widzą, jak świat zmienia się na ich oczach. Chcą się uczyć, żeby być przygotowani na te zmiany.
Powiedzmy sobie szczerze: To powinna robić szkoła. Czy robi? Edukacja dla bezpieczeństwa, która zastąpiła przysposobienie obronne to jedna godzina tygodniowo w VIII klasie szkoły podstawowej i w I klasie szkoły ponadpodstawowej. To że przedmiot nie jest dostosowany do aktualnych wyzwań i nie spełnia swojej roli dostrzegło w końcu Ministerstwo Edukacji. Nowa podstawa programowa edukacji dla bezpieczeństwa w szkole podstawowej została opublikowana 11 marca 2026 r. w rozporządzeniu Ministra Edukacji.Będzie obowiązywać od roku szkolnego 2027/2028. Obecnie trwają prace nad zmianą podstawy programowej edukacji dla bezpieczeństwa w szkole ponadpodstawowej. Ma być znacznie więcej ćwiczeń i praktycznej wiedzy, która rzeczywiście przyda się w sytuacji zagrożenia.
Ale to wciąż przyszłość.
Tymczasem strażacy-ochotnicy robią swoje. I robią to dobrze.

Komentarze