Reklama
Od lutego zapłacimy więcej za prąd
Jeszcze co najmniej przez miesiąc nie będzie zapowiadanego wzrostu cen energii. Wszystko dlatego, że firmy sprzedające prąd domagają się drastycznych podwyżek.
- 15.12.2008 20:02
A na to nie chce się zgodzić Urząd Regulacji Energetyki.
Zatwierdzanie taryfy energii elektrycznej miało zakończyć się do jutra. To by oznaczało, że nowe, wyższe ceny zaczną obowiązywać od 1 stycznia. Ale prezes URE zapowiedział wczoraj, że nie zatwierdzi nowych taryf.
- Wszystko przez zbyt wygórowane oczekiwania firm sprzedających prąd - tłumaczy Agnieszka Głośniewska, rzecznik URE. - Wnioskowany na taką skalę wzrost kosztów zaopatrzenia w energię może być dodatkowym elementem pogłębiającym i tak pogarszającą się już sytuację gospodarczą kraju.
Czego domagają się firmy energetyczne? - Nie mogę zdradzić, o jakie podwyżki wnioskujemy - mówi Dominika Tuzinek-Szynkowska, rzecznik Polskiej Grupy Energetycznej, w skład której wchodzą lubelskie spółki obracające energią.
Ale URE ujawnił kilka tygodni temu, że firmy sprzedające prąd chcą podwyżek aż od 41 do 62 proc., zaś dystrybutorzy od 9 do 25. - Jeśli przyjmiemy, że 60 proc. rachunku stanowi opłata za prąd, a 40 proc. za jego dostarczenie, to nasze rachunki mogłyby wzrosnąć od 26 do 42 proc. - wylicza Głośniewska.
Średni rachunek mieszkańca Lubelszczyzny za prąd to w tej chwili 150-170 zł za dwa miesiące. Nawet 20-proc. podwyżka oznacza w skali roku co najmniej kilkaset złotych mniej w portfelu, a co dopiero 26-42 proc.
- Rachunki za prąd pochłaniają większość mojej renty - mówi Stanisława Bukała, rencistka z Mętowa. - Nie wiem z czego będę żyła, jak ceny pójdą w górę. Ci, którzy ustalają takie sumy, nie przejmują się nami.
Podwyżki wejdą w życie 14 dni od zatwierdzenia taryfy przez URE. W tej chwili urząd planuje zakończenie negocjacji do 15 stycznia 2009 r. Jeśli tak się stanie, to wtedy dowiemy się, o ile więcej zapłacimy i od kiedy. Na pewno jednak nie wcześniej niż od 1 lutego.
(kp)
Reklama













Komentarze