Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Burmistrz podał do sądu swój własny urząd miasta. I wygrał

Burmistrz Hrubieszowa pozwał do sądu Urząd Miasta, którego jest szefem. Zrobił to, bo radni obniżyli mu pensję. Sąd przyznał mu rację, kazał przywrócić wynagrodzenie i wypłacić odszkodowanie. - Wygląda to tak, jakby burmistrz sądził się sam ze sobą - oceniają prawnicy.
Burmistrz podał do sądu swój własny urząd miasta. I wygrał
Tadeusz Garaj to były dyrektor szpitala w Hrubieszowie. Burmistrzem jest od 2010 roku. W wyborach startował jako bezpartyjny, poparło go prawie 65 proc. wyborców. Początkowo wydawało się, że współpraca z większością radnych będzie przebiegać bez zgrzytów. Apel o pełne zaufanie dla nowego burmistrza wystosował nawet jego główny konkurent w wyborach Zbigniew Dolecki.

Atmosfera popsuła się w maju ub. r., gdy radni Hrubieszowa nie zatwierdzili sprawozdania finansowego burmistrza za 2012 rok i nie udzielili mu absolutorium. Następnie uznali, że trzeba odwołać burmistrza przed upływem kadencji i podjęli uchwałę o przeprowadzeniu referendum (było nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji).

Według radnych burmistrz nadmiernie zadłużył miasto i źle współpracuje z radą. - W samorządzie potrzebny jest kompromis, a nie walka. Pan burmistrz niestety zawsze jest nastawiony na konfrontację - mówi nam jeden z radnych.

Wojna o pensję

Oliwy do ognia dodała nadzwyczajna sesja Rady Miasta, podczas której radni o 1/4 ucięli burmistrzowi pensję - z 10,2 tys. zł brutto na 7,7 tys. zł. Wniosek o jej zwołanie podjęli radni z klubu "W jedności siła”. Garaj nie brał w sesji udziału, był wtedy w delegacji. Obniżka wynagrodzenia na tyle go dotknęła, że poszedł do sądu pracy. Pozwał Urząd Miasta, domagając się odszkodowania z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w wynagrodzeniu oraz dyskryminacji bezpośredniej w zatrudnieniu i wynagrodzeniu.

- Burmistrz poczuł się pokrzywdzony uchwałą radnych. Tym bardziej, że nie zawierała ona merytorycznego uzasadnienia na piśmie - tłumaczy sekretarz miasta Czesław Podgórski.

Urząd Miasta przyznał burmistrzowi rację i uznał jego powództwo. Miasto reprezentował wiceburmistrz Paweł Perelmuter. Spytaliśmy go o tę sprawę, ale odesłał nas do sekretarza Podgórskiego. - Na początku kadencji burmistrz udziela pełnomocnictw w różnych sprawach swojemu zastępcy. Skoro zastępca podpisał dokumenty, to znaczy że miał takie pełnomocnictwo - tłumaczy sekretarz.

Szybki wyrok sądu

Uznanie powództwa przez Urząd Miasta spowodowało, że sąd wydał szybki wyrok: odszkodowanie w wys. 15 tys. 254 zł, przywrócił burmistrzowi dotychczasowe wynagrodzenie (10 tys. 290 zł) i obciążył miasto kosztami sądowymi (1578 zł).

- Z punktu widzenia kodeksu, burmistrz nie naruszył prawa, ale jeżeli chodzi o zasady etyczne to mam już wątpliwości. Chodzi o transparentność władzy. Należy pamiętać, że zastępca podlega burmistrzowi. W tej sytuacji wygląda to tak, jakby burmistrz sądził się sam ze sobą - uważa mecenas Mariusz Filipek z Lublina.

- Nie może być tak, że "ja pozywam swój urząd, a mój zastępca przyznaje mi rację” - wtóruje mu adwokat Stanisław Estreich.

Czy sąd mógł wnikliwiej przyjrzeć się sprawie? Zgodnie z art. 213 Kodeksu Postępowania Cywilnego sąd może uznać za niedopuszczalne uznanie powództwa jeżeli jest ono niezgodne z zasadami współżycia publicznego albo jeżeli zmierza do obejścia prawa. Komentarza sędzi z wydziału pracy w Sądzie Rejonowym w Zamościu nie udało nam się wczoraj uzyskać.

Burmistrz odpowiada

O zdanie spytaliśmy też samego burmistrza. Zapewnia, że nie złamał żadnych zasad. - Sprawę rozstrzygał niezawisły sąd. Według mnie wyrok jest sprawiedliwy, a posunięcie radnych było niesłuszne - kwituje Tadeusz Garaj.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, radni analizują tę sprawę z prawnikami i szukają możliwości odwołania się. Jak tłumaczą, o pozwie burmistrza nie wiedzieli.Kilka lat temu pokrzywdzony z powodu obniżenia pensji poczuł się wójt Markuszowa Andrzej Rozwałka. Sąd przyznał mu rację. Stwierdził, że radni mają prawo ustalać wynagrodzenie wójtowi, ale doszło do dyskryminacji.

- Nie może być tak, że ktoś otrzymuje wynagrodzenie tak drastycznie niższe od wynagrodzenia wójtów wykonujących podobną pracę - uzasadniała sędzia Magdalena Gałkowska.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama