Palikot o sprośnym SMS: Chciałem żeby mi odpuściły
\"Przez kilka dni namawiały mnie na wywiad, a ja w sposób dość oględny odmawiałem, gdy zaś nie ustawały w namolności, po jakimś czasie zażartowałem\" - tak Janusz Palikot tłumaczy się z SMS-a, w którym zaproponował dziennikarkom Rzeczpospolitej spotkanie nago.
- 23.12.2008 13:25
Dzisiaj rano Rzeczpospolita napisała, że lubelski poseł Janusz Palikot zaproponował dziennikarkom tej gazety, by przyszły na wywiad z nim \"nago i po dwóch butelkach wina”.
Kontrowersyjny poseł tłumaczy na swoim blogu, że chciał po prostu uniknąć spotkania dziennnikarkami Rzeczpospolitej, \"w której jeszcze nigdy nic nawet neutralnego na jego temat nie napisano\".
Z blogu Palikota: Poczucie humoru, PiS i ,,Rzeczpospolita”
\"Scenę polityczną w Polsce można skutecznie podzielić na polityków i stronnictwa posiadające poczucie humoru i dystans do siebie oraz na takich, którzy tego dystansu i poczucia humoru nie mają. W tym sensie po jednej stronie są: PO, Lewica i PSL, a po drugiej PiS\" - pisze na wstępie Palikot.
\"To, co dotyczy polityków przekłada się też na komentatorów, w tym szczególnie na dziennikarzy. Po jednej stronie mamy pełnych ironii, sarkazmu i dowcipu oraz poszanowania dla ludzi o odmiennych poglądach, a po drugiej zaciekłych obrońców zasad, moralistów i inkwizytorów. Z jednej strony Rymanowski, Najsztub, Żakowski i Paradowska, z drugiej Wildstein, Zaremba, Semka i większość dzisiejszej \"Rzepy”. Choć są i tacy, jak Mazurek, ukąszeni przez IV RP, a jednak z poczuciem humoru.\"
Poseł Palikot twierdzi, że doskonale to widać na przykładzie słynnego już od rana, sms-a do dziennikarek z redakcji \"Rzeczpospolitej”.
\"Przez kilka dni namawiały mnie na wywiad, a ja w sposób dość oględny odmawiałem, gdy zaś nie ustawały w namolności, po jakimś czasie zażartowałem, wysyłając sms-em tekst: tak, zgadzam się na rozmowę, ale pod warunkiem, że wywiad będzie dotyczył wyłącznie moich złych cech charakteru (bo i czego mam się spodziewać po \"Rzepie”, w której jeszcze nigdy nic nawet neutralnego na mój temat nie napisano - samo zło). Oczywiście potraktowały to serio, jako zgodę na wywiad i domagały się ustalenia konkretnego terminu. W tej sytuacji zaproponowałem im, że w czwartek o godzinie 18, ale pod warunkiem, że \"nago - w miejscu publicznym! - i po dwóch butelkach wina”. \"
\"Sądziłem, że nie ma zmiłuj, muszą zrozumieć, iż rozmowy nie będzie, że do pań dziennikarek wreszcie to dotrze. Tym bardziej, że nie chodziło im o zwykły wywiad ze mną, lecz o próbę wyciągnięcia informacji o jakichś tajemnych warunkach porozumienia PO z SLD. Oczywiście, mogłem się spodziewać, że moją propozycję potraktują serio i że nagość wraz z dwiema butelkami wina staną się od tej pory standardem w naszych relacjach z \"Rzeczpospolitą”... Nie przypuszczałem jednak, nie przyszło mi to do głowy!, że nago i po winie mam być ja!!! Na miły Bóg, toż nie Palikot zabiegał o rozmowę z dziennikarkami, lecz dziennikarki z Palikotem - stawiając im propozycję DO ODRZUCENIA miałem nadzieję, że odpuszczą. Nie odpuściły. \"
\"I teraz nie wiem: może trzeba było jaśniej? Może butelek za mało? A może po prostu u pań dziennikarek brak poczucia humoru zaprzyjaźnił się z pychą? Tak czy siak, do obrazy moralności nie doszło, cnota została uratowana, jest temat na pierwszą stronę i wielka pożywka dla ponuraków. \"
(łm)
Reklama













Komentarze