Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zarzut oszustwa dla ministra PiS

O wyłudzenie 17 tys. zł podejrzewa prokuratura Jacka Szczota, byłego ministra w rządze Jarosława Kaczyńskiego. Szczot, dziś pracownik wydziału prawa KUL, uważa, że padł ofiarą prowokacji.
- Jackowi S. postawiliśmy pięć zarzutów. Dotyczą przedłożenia w Urzędzie Gminy w Gościeradowie w latach 2002-2004 nieprawdziwych oświadczeń. Wynikało z nich, że prowadzi działalność rolniczą - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Dzięki temu uzyskał bony na zakup paliwa po ponad 3,4 tys. zł każdy. Prokuratura zaczęła śledztwo po artykule w \"Gazecie Wyborczej”. Z tekstu wynikało, że były już minister pobierał dopłaty unijne z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wraz ze wspólnikiem był właścicielem 166-hektarowego gospodarstwa w gminie Gościeradów. Tymczasem ziemię uprawiał jeden z miejscowych rolników. Twierdził, że gospodarstwo od polityka dzierżawił. I liczył na dopłaty. Prokuratura nie wypowiedziała się jeszcze czy Szczot pobierał dopłaty legalnie. Skupiła się na kwestii bonów na paliwo. Polityk potwierdza, że je odebrał, bo prowadził działalność rolniczą. - Zawiozłem paliwo rolnikowi, który był wynajmowany do robót polowych - przekonuje. - On je wlał do swoich maszyn, które pracowały na moim polu. Teraz się okazuje, że nic w gospodarstwie nie robiłem. Tekst w GW ukazał się kilka dni przed wyborami do parlamentu, w których Szczot startował. Polityk twierdzi, że to nie przypadek. Przypomina też, że przed kilku laty negatywnie wypowiadał się w prasie o ważnym lubelskim prokuratorze. - Wielu osobom zależało, żeby mnie na czymkolwiek przyłapać - uważa. Prokuratura kazała wpłacić Szczotowi 3 tys. zł poręczenia majątkowego. Nie wiadomo kiedy skończy się główny wątek śledztwa, dotyczący unijnych dopłat.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama