Koniec roku to okres podsumowań i świętowania. Dla bohaterów naszej sondy, to przede wszystkim jednak czas zabawy, gdyż wszyscy 31 grudnia lub 1 stycznia obchodzą urodziny lub imieniny. Jak zwykle nie zabraknie życzeń, prezentów oraz opinii o mijających dwunastu miesiącach.
Noc sylwestrową spędzę w gronie rodzinnym. Mamy małego synka Alana, więc z chęcią poświęcę mu tę noc. 2008 rok ciężko jest mi ocenić pod względem sportowym. Cieszę się, że znowu jestem w Górniku Łęczna i walczę o awans do ekstraklasy, bo brakowało mi trochę tej piłki na wysokim poziomie. Dobrze również, że klub po tych perturbacjach z degradacją wyszedł na prostą.
Jeżeli chodzi o całą lubelską piłkę, to nie ma się za bardzo, z czego cieszyć. Może tylko z tego, że Motor nadal gra w pierwszej lidze. Chociaż nie wiadomo jak długo, bo ciężko jest grać bez budżetu. Podobne problemy ma Stal Poniatowa i Hetman Zamość. W drugiej lidze nie ma przeciętniaków i nie można pozwolić sobie na chwile słabości.
Czego życzę sobie? Przede wszystkim dobrej formy i awansu do ekstraklasy. Fajnie byłoby jeszcze raz poczuć smak ligowej rywalizacji.
Wyjeżdżam z Agnieszką, moją żoną, i naszym synem Mikołajem do hotelu w Mrągowie i tam zamierzamy się dobrze bawić. W poprzednich latach zazwyczaj brałem udział w turniejach charytatywnych, takich jak chociażby ten w Nowym Sączu Piotrka Świerczewskiego, ale w tym roku wybrałem inną opcję. Wiadomo, że chcę spędzić jak najwięcej czasu z moim dzieckiem.
Dla mnie ten rok był całkiem ciekawy. Szybciej niż zwykle leciał mi czas, gdyż wiadomo jak to jest przy dziecku. Poza tym we wrześniu otworzyłem szkółkę piłkarską w Olsztynie, w której uczę futbolu dzieciaków w wieku od siedmiu do dziesięciu lat. To sprawia mi niesamowitą frajdę i daje dużą satysfakcję.
Jeżeli chodzi o polski futbol, to mistrzostwa Europy pokazały, że nie jest z nami idealnie. To były jednak za wysokie progi. Cieszy na pewno, że polska liga jest wreszcie ciekawsza, bo jest pięć klubów walczących o \"majstra” i pięć broniących się przed spadkiem. Smuci trochę, że jej poziom się nie podniósł.
Na nadchodzący rok życzę sobie zdrowia, wytrwałości i rozwoju mojej szkółki, a Lechowi przejścia Udinese. Sądzę, że ma na to duże szanse.
Ja to od wielu lat mam trzydniową studniówkę, gdyż 30 grudnia obchodzę urodziny, a następnego dnia imieniny. Spędzę je z żoną i znajomymi w domu. To będzie taka mała imprezka na osiem osób. A w Nowy Rok przyjdę na Sygnał, aby poprowadzić drużynę w tradycyjnym sparingu.
Tak naprawdę, to lubelski futbol nie ma czego świętować, gdyż wszystkie nasze ekipy prezentują się bardzo słabo. Boli mnie sytuacja w Motorze i Lubliniance. Smutno jest także w Poniatowej, gdzie działacze mieli zbyt duże ambicje w porównaniu do możliwości.
Na nadchodzący rok duże perspektywy roztaczam przed Wisłą Puławy. Podejrzewam, że za dwa - trzy lata wiślacy będą druga siłą na Lubelszczyźnie. Pozostałym klubom życzę polepszenia bazy treningowej. No i Górnikowi awansu, a Motorowi utrzymania.
Na zabawę sylwestrową wybieram się do Domu Ludowego w Jastkowicach, a w Nowy Rok robimy poprawiny u mnie w mieszkaniu. Wiadomo, mam imieniny, więc trzeba poświętować. Jednak nie można robić tego za mocno, bo następnego dnia idę do pracy.
Z pewnością w mijającym roku moje życie ustabilizowało się. Piłkę kopię już zupełnie amatorsko, więc muszę pracować jak zwykły śmiertelnik w hucie stali jakościowej w Stalowej Woli.
Lubelski futbol nie miał zbyt dobrego okresu. Zawiódł mnie Motor, który prostą drogą zmierza do drugiej ligi. Mam nadzieję jednak, że w lecie przyszłego roku będziemy cieszyć się z awansu Górnika.
Reprezentacji wystawiam mocną tróję, bo wprawdzie wygraliśmy z Czechami, ale w katastrofalnym stylu przegraliśmy ze Słowacją. Mam nadzieję, że awansujemy do mistrzostw świata, ale mądrzejsi będziemy po pierwszych meczach eliminacji. Również na tróję zasługuje liga, której poziom systematycznie idzie w dół. Dziwi mnie brak wychowanków w kadrach zespołów naszej ekstraklasy. Za moich czasów to było nie do pomyślenia.
Skoro jesteśmy już przy mojej osobie, to pewnie pogram jeszcze trochę w piłkę, bo ciągle mnie to bawi. Oby tylko zdrowie dopisywało.
Sylwestra spędzę w moim domu w Chełmie z rodziną i narzeczoną Barbarą. Jeżeli jest się sportowcem zawodowym to bez przerwy się wyjeżdża i szczególnie ceni sobie czas, jaki można spędzić z najbliższymi.
Dobrze, że kończy się już 2008 rok, bo nie był on zbyt dobry. Wiadomo, nie pojechałem do Pekinu, a to był dla mnie główny cel. Nie wiem czego mi zabrakło. Długo o tym myślałem, ale nadal nie potrafię znaleźć przyczyn takiego stanu rzeczy. Polskie zapasy również nie zaprezentowały się za ciekawie. Dobrze, że Agnieszka Wieszczek zdobyła medal, bo to rozkręciło nasze zapasy. Trochę lepiej jest z lubelskimi zapasami, gdyż zarówno ja, jak i Mariusz Łoś walczyliśmy o bilet do Chin. Szkoda tylko, że się nie udało.
2009 rok przebiegnie pod znakiem wyciągania wniosków z olimpiady. Sobie życzę zdrowia i dalszych sukcesów. Ślubu w tym roku nie planuję, bo na to przyjdzie czas za dwa lata.
W moje imieniny organizuję takie małe spotkanie towarzyskie w moim domu w Lublinie. Przyjdzie pewnie około dwunastu osób. Będą to głównie przyjaciele i rodzina. Z reguły gdzieś bywaliśmy na balach, ale ten rok będzie zupełnie inny. Z pewnością będziemy się dobrze bawić.
Ten rok dla polskiej piłki był bardzo trudny. Wiadomo, klapa na mistrzostwach Europy, słabe występy polskich ekip w europejskich pucharach oraz afera korupcyjna sprawiły, że klimat wokół naszego futbolu jest fatalny. Tak naprawdę to ciężko z kimś sensownie porozmawiać o jej stanie, bo zaraz słyszy się, że działacze to mafia i naciągacze. Wiadomo, że atmosfery nie poprawiła nasza kadra. Grupa była słaba, więc powinniśmy z niej wyjść. Niestety nie udało się. Podobnie jest z piłka klubową. Wisła grała słabo, Legia skompromitowała się w Rosji, jedynie Lech Poznań ratuje nasz honor.
Nie da się ukryć, że jestem również rozczarowany popisami lubelskich ekip. Czarne perspektywy roztaczają się przed Lublinianką, która prawdopodobnie wycofa się z ligi, jeżeli odejdą Norwegowie.
W przyszłym roku musi nastąpić przełom w aferze korupcyjnej. Ile można to ciągnąć? Jestem za karaniem klubów, gdyż to one zyskiwały na nieuczciwości. Mam nadzieję, że nadchodzące dwanaście miesięcy będzie zdecydowanie lepsze od minionych.
Komentarze