Reklama
Doda w sądzie: Erotomanom mówimy \"nie\"
- To nie jest cyrk, to nie są jaja - powiedziała Doda po tym jak pojawiła się w warszawskim sądzie na rozprawie o naruszenie czci - informuje \"Gazeta Wyborcza”. Po czym ostentacyjnie zaczęła jeść żelki i częstować nimi swojego adwokata.
- 09.01.2009 14:06
Dorota Rabczewska przyszła do sądu około godz. 12.30 i poprosiła, żeby proces odbył się bez udziału dziennikarzy. Sąd przychylił się do wniosku piosenkarki i przedstawiciele mediów zostali wyproszeni.
Sprawa tocząca się w sądzie dotyczy zdjęcia, które zamieścił \"Super Express”. W lutym 2008 Doda pojawiła się na rozdaniu nagród pt. Telekamery w zwiewnej sukience z głębokim rozcięciem. Gazeta opublikowała zdjęcie, na którym według dziennikarzy Doda nie ma majtek. Artystka się oburzyła i zarzuciła \"Super Expressowi\" to, że cześć jej garderoby została wymazana ze zdjęcia. Sprawa trafiła do sądu. Doda domaga się 100 tys. zł zadośćuczynienia.
- Staram się walczyć z maniakalnymi zboczeńcami, którzy pracują w gazetach i nie widzą rzeczy jakie są, czyli bielizny. Nigdy nie byłam i nie będą chodzić w miejscach publicznych roznegliżowana. Nikt tego nie lubi. W związku z tym erotomanom mówimy \"nie\" - powiedziała Doda dziennikarzom przed salą rozpraw.
Źródło: gazeta.pl
Reklama













Komentarze