Lubartowianie pewnie pokonali spadkowicza z III ligi Omegę Stary Zamość 3:1 i potwierdzili, że w tym sezonie też będą czołowym zespołem
Marek Wieczerzak
09.08.2014 23:45
Lewart Lubartów i Omega Stary Zamość to zespoły, które powinny w tym sezonie nadawać ton rozgrywkom.
Los skojarzył ich już w pierwszej kolejce. Ci, którzy obejrzeli spotkanie między tymi drużynami, nie mogli narzekać. Po końcowym gwizdku sędziego w lepszych humorach byli lubartowianie, którzy zwyciężyli 3:1.
– Spotkanie, jak na IV ligę, stało na wysokim poziomie i mogło się podobać kibicom – uważa Janusz Mitura, kierownik Lewartu. – Chwała chłopakom, że wygrali. Omega to silna drużyna, zwłaszcza na własnym boisku. Nie wiem, czy ktoś jeszcze wywiezie stamtąd trzy punkty w tym sezonie.
Pierwsza połowa meczu nie przyniosła goli. Te padły dopiero w drugiej odsłonie, i to aż cztery. Zaczęło się bardzo dobrze dla gospodarzy, którzy objęli prowadzenie w 55 min po strzale Brazylijczyka Luanna Da Silvy.
Goście szybko się jednak otrząsnęli po tym ciosie i za moment był już remis. Doprowadził do niego Wojciech Bijan. Do podopiecznych trenera Grzegorza Białka należała też końcówka meczu. Najpierw bramkę na 2:1 zdobył Przemysław Kosmala, a w 90 min Omegę dobił rezerwowy Dawid Niewęgłowski.
W podstawowym składzie Lewartu zadebiutowało dwóch nowych zawodników: Karol Bujak, występujący ostatnio w rezerwach Górnika Łęczna oraz Taras Potocki z Granitu Bychawa. I choć obaj nie dotrwali na boisku do końca meczu, bo zostali zmieni przez trenera Białka, to mogli być zadowoleni. Tak samo zresztą jak cała ekipa z Lubartowa.
– Cieszymy się, że zaczęliśmy sezon od wygranej. Przed rozpoczęciem rozgrywek postawiliśmy sobie cel żeby zdobywać punkty, aby potem nie trzeba było nikogo gonić, tylko żeby to nas goniono – podkreśla kierownik Mitura.
Komentarze