Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Te bloki się sypią

Azbestowe płyty odpadają. Betonowe balkony zaczynają się rozpadać. Mieszkańcy dwóch potężnych bloków przy ul. Bohaterów Monte Cassino w Zamościu domagają się remontów i narzekają na władze SM im. Zamoyskiego.
- Wstydzę się, że mieszkam w takim miejscu - żali się 50-letni mieszkaniec bloku przy Monte Cassino 8. - Nasze bloki wyglądają jak slumsy. Wszystko się w nich sypie. Betonowe balkony zaczynają odpadać, ocieplenia pękają, a azbestowe włókna fruwają z nich po okolicy! Spółdzielnia wyremontowała wprawdzie windy, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. W dwóch siedmiopiętrowych blokach przy ul. Bohaterów Monte Cassino mieszka w sumie 206 rodzin. Budynki powstały na początku lat 80. i są do siebie bliźniaczo podobne. Oba zostały też ocieplone azbestem. Kazimierz Gil mieszka w jednym z nich dokładnie 28 lat. Porusza się na wózku inwalidzkim. Jego zdaniem, stan budynków woła o pomstę do nieba. - To jest po prostu smród, brud i ubóstwo - denerwuje się. - Gdzie spojrzysz, tam ruina. Jak tutaj żyć? Nie może być przecież tak, że dotkniesz palcem elewacji i ona zaczyna się rozłazić! Wszędzie są dziury. - Mieszkańcy obu bloków wiele razy domagali się remontów, ale jak widać, bez skutku - dodaje 70-latek z Bohaterów Monte Cassino 12. - Spółdzielnia o nas zapomniała! Nie tylko przy tej ulicy narzekają. Obok zamojskiego dworcu PKS jest całe osiedle tzw. wieżowców (mają one po 10 kondygnacji). Nie wyglądają reprezentacyjnie. - Są po prostu obskurne i jest w nich zimno - tłumaczy lokator jednego z tych budynków. - Wiele osób zabudowało swoje balkony szybami, powstawiało tam jakieś ramy okienne, różne siatki i rupiecie. Całość wygląda koszmarnie, ale może ludziom jest od tego trochę cieplej. Całość prosi się o jakiś remont. Chcieliśmy wczoraj zapytać Waldemara Władygę, prezesa SM im. Jana Zamoyskiego, czy planuje gruntowne remonty budynków m.in. przy ul. Bohaterów Monte Cassino. Był wprawdzie w pracy, ale jak poinformowano nas w jego sekretariacie… nie znalazł dla nas czasu. Natomiast Anna Chruścielewska, jego zastępca oraz Marek Soboń, członek zarządu SM, byli wczoraj w pracy nieuchwytni. Ten ostatni jest też radnym miejskim. Kontakt z nim to jednak wyczyn. Dlaczego? - On ma telefon komórkowy, ale numer zastrzegł - wyjaśnia Kazimierz Kiczak, szef biura Rady Miejskiej w Zamościu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama