Reklama
Szefom osiedli puściły nerwy
Przewodniczący zamojskich osiedli zbuntowali się. Twierdzą, że magistrat nie przejmuje się większością zgłaszanych przez nich wniosków. Rzeka żali jest długa. Na ostatniej sesji kilku przewodniczących wylało ją publicznie.
- 28.01.2009 14:46
- Wiele spraw zamiatanych jest pod dywan - mówi Wanda Sędłak, zamojska radna miejska i przewodnicząca os. Powiatowa.
- Przykłady na to można mnożyć. Mamy dobry kontakt z ludźmi, ale wiele spraw przerasta nasze możliwości. Stąd ta złość.
Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Zamościu rozpoczęła się bardzo burzliwie. Kilku przewodniczącym osiedli puściły nerwy. Dlaczego? Magistrat przygotował roczne podsumowanie ich pracy. Przewodniczący wyczytali w nim, że w realizacji jest 45 proc. zgłaszanych przez nich wniosków. To niewiele.
Ponadto w raporcie nie wyszczególniono, ile z tego zrealizował UM, a ile np. spółdzielnie mieszkaniowe. Według przewodniczących, w tym zestawieniu magistrat wypadłby blado.
- Z 30 zgłaszanych przeze mnie wniosków kilka zrealizowała tylko SM im. W. Łukasińskiego - żaliła się Marta Bojarczuk-Pfeifer, przewodnicząca zarządu os. Kilińskiego. - I tyle. Żaden z wniosków składanych do Zarządu Dróg Grodzkich nie został uwzględniony. A to dla ZDG sprawy drobne. Chodzi np. o kłopotliwy wyjazd z parkingu przy ul. Kilińskiego. Jest on niebezpieczny dla pieszych i trudno z niego wyjechać.
- Urzędnicy ignorują nasze wnioski, albo uprawiają spychologię - dodał Tomasz Hałasa, przewodniczący os. św. Piątka w Zamościu. - Jakiś czas temu na jednej z ulic zapadł się chodnik. Zgłosiłem to do jednego z wydziałów UM. Ten sprawę przekazał innemu. I co? Dziura nie została usunięta, bo ten drugi wydział stwierdził, że ta sprawa nie należy do jego kompetencji. Nie mogę się też doprosić o wiatę przy przystanku, czy interwencję w sprawie dymu z masarni.
Dlatego cierpliwość Hałasy się wyczerpała. - Przez 5 lat milczałem i spokojnie czekałem na załatwienie tych ważnych dla mieszkańców spraw - stwierdził. - Mam dość. Bo to ja muszę się ludziom za UM tłumaczyć.
O niezałatwionych problemach mówili na sesji także Piotr Kurzępa (os. Partyzantów), Stefan Kowalik (os. Orzeszkowej i Reymonta) oraz Maria Latymowicz (os. Zamoyskiego). Oliwy do ognia dolał też radny Dariusz Zagdański (PiS). - Także radnym niektóre wydziały UM nie udzielają rzeczowych odpowiedzi - powiedział na sesji. - Tak nie może być.
Prezydent Marcin Zamoyski studził emocje. - Nie można powiedzieć, że ze spraw zgłaszanych przez przewodniczących nie zrealizowano nic - mówił. - Mamy 3-letni plan przebudowy ulic. Musimy się go trzymać. Państwo przewodniczący o tym wiedzą i powinniście mówić ludziom, bo sami to opiniowaliście. Nic ponad plan zrobić nie możemy.
Jako przykład jednego z nierozwiązanych problemów podczas sesji wskazywano parking przy ul. Kilińskiego, który zdaniem mieszkańców zagraża nie tylko pieszym, ale i samochodom. O kolejnych podobnych niezałatwionych sprawach będziemy pisać wkrótce
Reklama
Komentarze