III Liga: Błąd sędziego Michała Pastusiaka
W 72 min niedzielnego meczu pomiędzy Orlętami Łuków i Orlętami Radzyń Podlaski, zawodnik gości Konrad Tarkowski otrzymał drugi żółty kartonik - drugi według relacji kibiców, obserwatora i nawet zespołu przyjezdnych.
- 07.04.2009 18:00
Jednak sędzia spotkania Michał Pastusiak przez pomyłkę ukarał Bogu ducha winnego Mateusza Wołka.
Sprawą zajmie się teraz Wydział Dyscypliny Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, który do wtorku nie otrzymał jeszcze sprawozdania z całego zdarzenia.
- Nie chciałbym się wypowiadać na ten temat, bo nie zapoznałem się dotąd z dokumentami. Mamy cały katalog kar, ale nie chcę wychodzić przed orkiestrę. Coś więcej będę mógł powiedzieć w piątek po południu - usłyszeliśmy od przewodniczącego WD Sławomira Pawłowskiego.
- Potrafię przyznać się do błędu i muszę powiedzieć, że w tym przypadku faktycznie go popełniłem. Jestem tylko człowiekiem, a moja pomyłka wynikała z tego, że źle zapisałem numer piłkarza - tłumaczy arbiter Pastusiak.
Obserwatorem niedzielnych derbów był Franciszek Kuźniak, który wszystko dokładnie opisał w swoim sprawozdaniu.
- Widziałem całą sytuację, więc sędzia tego meczu nie mógł liczyć na wysoką ocenę z mojej strony. Uważam jednak, że to zwykły błąd techniczny. Gospodarze nawet tego za bardzo nie zauważyli, a goście z kolei nie mieli powodów do narzekań, bo przecież nie doznali krzywdy. Było im to nawet na rękę- stwierdził Kuźniak.
O opinię poprosiliśmy również szefa Kolegium Sędziów LZPN Zygmunta Małyszka.
- Dowiedziałem się o sprawie z prasy i szczerze mówiąc nie przypominam sobie, abym wcześniej miał do czynienia z podobnym zdarzeniem. Co może grozić arbitrowi za taki błąd? Wachlarz kar jest od upomnienia do odsunięcia na kilka spotkań. Inna sprawa, że kartki muszą zapisywać również asystenci, więc w odpowiednim momencie powinni zwrócić uwagę głównemu, że się pomylił. Będziemy musieli dokładnie podyskutować o tej sytuacji - przyznał Małyszek.
Reklama













Komentarze