Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dostali pięć dni na wyniesienie się z mieszkań

Ponad 180 lokatorów musi opuścić lubartowski budynek, którym zarządza syndyk upadłej firmy. Nadzór budowlany stwierdził, że dom - podobny do tego, który spłonął w Kamieniu Pomorskim - nie spełnia norm. I zakazał jego użytkowania.
Piotr Raczyński mieszka tu od września. Ma trzymiesięczne dziecko.- Gdybym miał gdzie pójść, to bym się wyniósł. Ale nie mam. I co, pójdę na parking? Zrobimy sobie miasteczko namiotowe? - oburza się pan Piotr. W takiej sytuacji są 63 rodziny wynajmujące mieszkania w biurowcu, który niegdyś należał do Unitry, później zmienił właścicieli, a teraz zarządza nim syndyk upadłej fabryki okien Ferno. Mieszka tu ponad 180 osób. - Chociaż formalnie funkcja tego budynku nigdy nie została zmieniona z biurowej na mieszkalną - podkreśla Grzegorz Szyszko ze straży pożarnej. Straż już dawno miała uwagi do budynku. - To że jego stan zagraża mieszkańcom stwierdziliśmy w listopadzie - przyznaje Jarosław Maluga, rzecznik lubartowskiej straży. - Brak wydzielonych klatek schodowych, pozamykane hydranty. To główne uchybienia, bo lista jest o wiele dłuższa. Syndyk odwołał się od listopadowej decyzji strażaków. - Pismo wpłynęło po terminie - dodaje Maluga. W zeszłym tygodniu na Lubelską przyszedł nadzór budowlany. Nieprzypadkowo. Po tragicznym pożarze w Kamieniu Pomorskim inspektorzy w całej Polsce sprawdzają podobne budynki. Tu nie ma lokali socjalnych, wnętrza są schludne. - Ale ten obiekt ma taką samą konstrukcję, jak ten z Kamienia Pomorskiego. 15 minut i po wszystkim - mówi Szyszko. Nadzór stwierdził to samo, co wcześniej strażacy i zakazał użytkowania mieszkalnej części biurowca. A syndyk dał lokatorom pismo, że umowa najmu zostanie rozwiązana w 5 dni. Co z lokatorami? Syndyk Joanna Pelak nie chciała z nami w poniedziałek rozmawiać. Stwierdziła, że nie jest do tego upoważniona i odesłała nas do rzecznika sądu. - Nie rozumiem - dziwi się Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. - Syndyk działa samodzielnie i ma obowiązek się wypowiadać. Ja nie mogę za niego mówić. Teraz syndyk chce, by to burmistrz znalazł ludziom nowy kąt. - Nie ma na to szans - ucina Jerzy Zwoliński, burmistrz Lubartowa. - To pani syndyk ma obowiązek zapewnić lokale zastępcze. A zamiast handryczyć się ze strażakami od grudnia mogła poprawić stan budynku. - Przecież stan jest dobry. Mieszkam tu 7 lat i jedyne co szwankuje, to windy - mówi Tomasz Górski. - Sam ocieplałem mieszkanie, kto mi za to zwróci? Gdzie mam pójść, no gdzie?

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama