Reklama
W Parczewie eurowybory połączą z referendum
W Parczewie będzie potrzeba dwa razy tyle urn niż zwykle używa się przy wyborach. Wraz z wyborami do Parlamentu Europejskiego odbędzie się tu referendum w sprawie wprowadzenia w mieście i gminie powszechnych opłat za wywóz i utylizację śmieci.
- 12.05.2009 16:58
- Oburza mnie, że osoby z domków jednorodzinnych wrzucają śmiecie do spółdzielczych śmietników. Widzę, jak samochody podjeżdżają do śmietnika i kierowcy wrzucają pakunki. Liczę na skuteczne referendum i wprowadzenie podatku śmieciowego, który zapłacą wszystkie rodziny. Wtedy miasto zadba o oczyszczanie miejscowości - uważa Elżbieta Matejczuk, która mieszka w Parczewie na osiedlu Polna.
Podobnego zdania jest Mirosław Naumiuk, prezes parczewskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w której mieszkaniach żyje prawie 4 tysiące osób. Przyznaje, że spółdzielcy mają dość płacenia za wywóz cudzych śmieci.
- Borykamy się z problemem cudzych śmieci. W dodatku, obcy rozsypują nieczystości obok śmietnika i zanieczyszczają teren. Dobrze, że władze i radni chcą uporządkować sprawę oczyszczania miasta i gminy - mówi prezes i zapewnia, że władze spółdzielni będą propagować referendum. - Będziemy zachęcać mieszkańców naszych bloków, by głosowali na \"tak” - dodaje Naumiuk.
Koszt wywozu jednego 110 litrowego pojemnika to 10,50 zł. Jeżeli przeciętna 4-osobowa rodzina miesięcznie zapełnia około dwóch pojemników, to koszt na jednego mieszkańca wynosi ok. 5,25 zł. - Jestem przekonany, że takie kwoty będą wyjściowe przy ustalaniu przez Radę Miasta przyszłych opłat - zapowiada Paweł Kędracki, burmistrz Parczewa, który od kilku miesięcy przygotowuje referendum.
Jego wynik ma rozstrzygnąć, czy w Parczewie zostaną wprowadzone obowiązkowe opłaty, które będą płacić wszyscy właściciele nieruchomości. W przypadku pozytywnego wyniku, Rada Miasta podejmie uchwałę o wysokości stawek i formach pobierania opłat.
Burmistrz ma świadomość, że od stycznia w całym kraju może zacząć obowiązywać uchwała w sprawie takich opłat. Jednak uważa, że Parczew nie ma czasu na czekanie z ekologicznymi działaniami.
Agnieszka Hawryluk, sekretarz miasta, przyznaje, że jednoczesne organizowanie wyborów do Parlamentu Europejskiego i referendum wymaga wielu przygotowań.
- Musimy zorganizować odrębne lokale, urny i sześcioosobowe komisje. Jedyna różnica między wyborami a referendum jest taka, że w referendum będzie o jeden obwód mniej. Głosowanie nie obejmie szpitala. W sumie w mieście i gminie jest 12 400 wyborców uprawnionych do głosowania. Aby referendum miało pozytywne rozstrzygniecie, musi wziąć udział w nim, co najmniej 30 proc. uprawnionych, a ponad połowa musi wypowiedzieć się na \"tak” - mówi sekretarz.
Śmieciowe referendum kosztować ma około 15 tys. zł, w tym 10 tys. zł. trafi na opłacenie członków 11 komisji.
Reklama













Komentarze