Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nelli Rokita: Mają już psa i kota, przypominają sobie o dziecku

Jeśli niepłodność jest chorobą, to czy posiadanie brzydkiego, krzywego nosa też nie powinno być uznane za chorobę, jeśli kobieta z tego powodu cierpi, ma bóle żołądka, a nawet nerwicę? Czy od kobiety z brzydkim nosem wymaga się, aby była piękna za wszelką cenę? Nie. Dlatego nie sądzę, aby każda kobieta musiała rodzić dzieci - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Nelli Rokita, posłanka PiS. W ten sposób Nelli Rokita rozwinęła swoją myśl wygłoszoną w środowej „Kropce nad i”: „Bezpłodność to nie choroba, a często wynik aborcji, nie każda kobieta jest stworzona do rodzicielstwa, a panowie są bezpłodni, bo… nie mają więzi z rodziną”. Za te słowa zaatakowały ją nawet koleżanki z klubu PiS. Oto fragment wywiadu dla Wirtualnej Polski: Nelli Rokita: Głównie atakują mnie feministki, które do tej pory mówiły, że nie każda kobieta, która zajdzie w ciążę, chce być matką i domagały się zalegalizowania aborcji. Teraz krzyczą głośno, że każda kobieta chce być matką i są za in vitro. Nie rozumiem tego, bo coś tu nie gra właśnie z tymi kobietami, które tak zmieniają zdanie. • Krytykują panią nie tylko feministki, ale wiele osób, które od lat starają się o dziecko. – Bo wiele jest takich osób, które w najlepszym okresie życia, gdy mają 20-30 lat usuwają ciąże lub biorą tabletki antykoncepcyjne. W ten sposób niszczą swój organizm. • Dlaczego wychodzi pani z założenia, że ktoś, kto nie może mieć dzieci, wcześniej usuwał ciążę lub stosował środki antykoncepcyjne? Zna pani jakieś statystyki na ten temat? – Nie, ale powinniśmy zrobić takie badania i sprawdzić, w jakim wieku ludzie starają się o dziecko. Uważam, że osoby, które są po trzydziestce, a w zasadzie bliżej im do czterdziestki i nie mają dzieci, a mówią, że od lat się starają i nie stosowały środków antykoncepcyjnych lub nie usuwały ciąży, zwyczajnie kłamią. • Dlaczego mieliby to robić? – Po prostu chcą się usprawiedliwić, bo dopiero po trzydziestce, kiedy wybudowali dom, mają już psa i kota, przypominają sobie o dziecku. A tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, co znaczy wychować dziecko. Powinniśmy zrobić dla tych osób jakieś szkolenie. Rozmawiała Agnieszka Niesłuchowska, Wirtualna Polska

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama