Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Włodawska „ślepa uliczka”. Święto Pracy pod urzędem, w którym kończą się pieniądze na pomoc

Podczas gdy jeszcze parę dni temu w stolicy świętowano pochody i festyny, przed budynkiem Powiatowego Urzędu Pracy we Włodawie wybrzmiały gorzkie słowa o rzeczywistości polski „B”. Działacze Partii Razem zorganizowali 1 maja konferencję, by zwrócić uwagę na paradoks: w powiecie o jednym z najwyższych poziomów bezrobocia w kraju, państwo drastycznie obcina środki na aktywizację zawodową. Diagnoza jest surowa – Włodawa stała się komunikacyjną i gospodarczą ślepą uliczką, z której jedynym wyjściem dla młodych jest bilet w jedną stronę do większego miasta.
Konferencja partia Razem
Według organizatorów konferencji, ominięcie regionu przez trasy ekspresowe S12 i S17 oraz brak realnego przejścia granicznego sprawia, że inwestorzy omijają Włodawę szerokim łukiem

Źródło: Partia Razem

Bolesne statystyki

Statystyki nie kłamią, choć bywają ignorowane w ministerialnych gabinetach. Podczas gdy średnia stopa bezrobocia w województwie lubelskim oscyluje wokół 8%, w powiecie włodawskim w 2025 roku niemal 18% mieszkańców pozostawało bez pracy. To przepaść, która sprawia, że rynek pracy zamienia się w dyktaturę silniejszego.

Jak podkreślała Agnieszka Dyczko-Przybysz z Partii Razem, sytuacja jest dramatyczna nie tylko ze względu na brak ofert, ale i brak wsparcia systemowego.

– Ministerstwo przyznało urzędowi we Włodawie zaledwie jedną siódmą dotychczasowych środków na aktywne formy pomocy. Efekt? Na stronie PUP-u od początku roku wiszą informacje o wstrzymaniu naborów wniosków – alarmowała działaczka.

„Komunikacyjna miażdżyca” i fasadowa turystyka

Włodawa, choć urokliwa i kojarzona z Festiwalem Trzech Kultur czy Jeziorem Białym, cierpi na poważne schorzenia strukturalne. Katarzyna Szargało-Szkałuba, radna zamojska o włodawskich korzeniach, porównała brak odpowiednich dróg do naczyń krwionośnych. Jej zdaniem miasto cierpi na „komunikacyjną miażdżycę” – ominięcie regionu przez trasy ekspresowe S12 i S17 oraz brak realnego przejścia granicznego sprawia, że inwestorzy omijają Włodawę szerokim łukiem. Sama turystyka to za mało.

Jak zauważyli uczestnicy konferencji, z sezonowych noclegów nad jeziorem nie da się utrzymać miasta przez dwanaście miesięcy w roku, a opieranie gospodarki wyłącznie na szpitalu, zakładzie karnym i urzędach to przepis na stagnację.

Recepta: Publiczne miejsca pracy i agro-przemysł

Działacze Razem nie ograniczyli się do krytyki, przedstawiając trzy konkretne postulaty, które mają być „tarczą dla pracowników”:

  1. Przywrócenie pełnego finansowania walki z bezrobociem (zwiększenie budżetów PUP).
  2. Tworzenie publicznych miejsc pracy w sektorach komunalnych, edukacji i zdrowia tam, gdzie rynek prywatny zawodzi.
  3. Budowa nowoczesnego przemysłu spożywczego opartego na państwowych skupach i lokalnym przetwórstwie.
Głos zdesperowanych

Najmocniejszym punktem wystąpienia było zwrócenie uwagi na upokorzenie, z jakim mierzą się szukający pracy w regionie. Przy garstce ogłoszeń pracodawcy mogą dyktować dowolne, często niegodne warunki, wiedząc, że zdesperowany pracownik nie ma alternatywy.

„W pandemii wydaliśmy miliony na tarczę dla biznesu. Dziś żądamy skutecznej tarczy dla pracowników” – podsumowali przedstawiciele Partii Razem.

Finał konferencji pod włodawskim urzędem to jasny sygnał: Włodawa ma duszę, ale bez „silnego ciała” w postaci infrastruktury i stabilnych miejsc pracy, ta dusza będzie powoli ulatywać wraz z każdym autobusem wywożącym młodych ludzi na Zachód lub do Warszawy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama