Brak higieny + wirus + zranienie = kurzajka
Coraz częściej po urlopie zgłaszają się do przychodni dermatologicznych pacjenci ze świerzbem, a farmaceuci odnotowują większy popyt na środki przeciw wszom. Ta kiedyś zapomniana dolegliwość wraca w czasach olbrzymiej migracji wakacyjnej.
- 16.07.2009 10:50
– Obserwujemy wysyp kurzajek – informuje dr n. med. Bogusław Wach, kierownik Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Dermatologocznej w Lublinie. – Już w tym roku przyjęliśmy wielu pacjentów z tą dolegliwością. To problem wakacyjno–letni. Źle umyte, wilgotne stopy, lekkie skaleczenie – i gotowa infekcja wirusowa. Kurzajki łatwo roznoszą się i leczenie wymaga szybkiej interwencji dermatologicznej. Można zarazić się na basenie, w sali gimnastycznej, stojąc na kratce pod prysznicem. Ale skłonność do kurzajek też może znaczyć, że spada nasza odporność.
Do wakacyjnych zagrożeń lekarze zaliczają świerzb, który jest coraz częściej diagnozowany i wszawicę, z jaką wciąż można spotkać się na koloniach lub obozach.
– Przemieszczamy się w wakacyjnych wędrówkach, nocujemy w hotelach, schroniskach gdzie nie zawsze zmieniana jest pościel, albo nie jest gotowana, tylko prana w proszku do temperatury, jaka nie zwalcza świerzbu – wyjaśnia dr Wach. – To typowe zakażenie łóżkowe. Po wakacjach pojawiają się pacjenci z takimi przypadkami.
Reklama













Komentarze