Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lang: Nie zapomnimy o Lublinie

ROZMOWA Z Czesławem Langiem, głównym organizatorem Tour de Pologne
– Przede wszystkim był to wyścig przełomowy. Przeniesienie terminu z września na sierpień sprawiło, że Tour de Pologne stał się wyścigiem docelowym. Widać to było chociażby po Alessandro Ballanie, który już na Okęciu powiedział, że przyleciał tu po zwycięstwo. Jak powiedział, tak zrobił. – Oczywiście. Właśnie, dlatego na trasie stały tysiące kibiców. Poza tym oglądalność telewizyjna końcówek etapów sięgała trzech milionów osób. To była naprawdę świetna promocja naszego kraju. – To wzruszające, że ludzie potrafią być tak dobrzy. W Lublinie odebrałem tysiące podziękowań, za to, że dotrzymałem słowa i przywiozłem ponownie Tour de Pologne do tego miasta. Nie wolno również zapominać o pięknej pętli, która pokazywała najpiękniejsze zakątki tego miasta. – Powiem więcej, to może być drugi Mario Cipollini lub Alessandro Petacchi. On jest bardzo młody, ale pokazał, że umie poruszać się na końcowych metrach. – Może nie w ślady Contadora, ale na pewno może zostać świetnym specjalistą od wyścigów klasycznych. W Polsce pokazał rewelacyjną dyspozycję. Nawet w Krakowie starał się walczyć jeszcze o końcowe zwycięstwo w całym Tourze. To typowy kozak, którego widzę jako jednego z faworytów nadchodzących mistrzostw świata. Trasa w szwajcarskim Mendrisio jest bardzo wymagająca i Norweg, który jest piekielnie szybki, a do tego dobrze jeździ po górach, może nawet wygrać. •– Chłopcy pojechali bardzo dobrze. Marek Rutkiewicz był przecież tylko szesnaście sekund za mistrzem świata, Alessandro Ballanem. Z dobrej strony pokazał się również Maciek Paterski, który w przyszłym roku będzie stażystą w Liquigas. – Ich należy wysłać na tor w Pruszkowie. To jest bardzo dobry obiekt do podszlifowania umiejętności sprinterskich. Dlaczego każdy Włoch umie poradzić sobie na finiszach płaskich etapów? – Dokładnie. W Pruszkowie mamy obiekt na najwyższym światowym poziomie i trzeba go wykorzystywać również dla dobra kolarstwa szosowego. – Jeszcze jest za wcześnie, aby o tym mówić. Najprawdopodobniej odwiedzimy Śląsk, ale nic więcej nie jestem w stanie jeszcze powiedzieć. – Ciągle się nad tym zastanawiamy, bo to miasto jest nieoficjalną kolarską stolicą Polski. – Chcemy te trasy powtarzać w cyklu dwu lub trzyletnim. Mogę obiecać, że o Lublinie nie zapomnimy.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama