Sposób: Wygra Uchow, ja będę w finale
ROZMOWA Z Grzegorzem Sposobem, skoczkiem wzwyż Startu Lublin
- 13.08.2009 16:10
W sobotę w Berlinie rozpoczynają się mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. W reprezentacji Polski znalazło się dwóch zawodników z naszego regionu – chodziarz Artur Brzozowski i skoczek wzwyż Grzegorz Sposób. Dla doświadczonego lekkoatlety Startu Lublin, występ w stolicy Niemiec będzie już czwartym startem w światowym czempionacie.
– Przede wszystkim chcę przejść szczęśliwie przez eliminacje. To one zawsze są najważniejsze na mistrzostwach świata. Jeżeli dostanę się do finału, to dopiero wtedy będę martwił się co dalej.
– Myślę, że około 2,28 m.
– Mistrzostwa Polski były ostatnią szansą na zdobycie minimum, a że ktoś w PZLA wcześniej wyznaczył kadrę? Nie będę tego komentował. Zresztą do startu w Berlinie nie przygotowuję się w jakiś specjalny sposób. Skok wzwyż to dla mnie hobby, bo utrzymuję się z czegoś innego. Kiedy mam siłę, to trenuję mocniej, a kiedy nie to ćwiczę lżej. Jestem na tyle doświadczonym zawodnikiem, że nie stresuję się występem na mistrzostwach świata.
– Tak, ale nie nadają się do cytowania w gazecie. Ci co mnie znają, wiedzą o co chodzi.
– Szczerze mówiąc, to za bardzo się na tym nie skupiam. Najważniejsze jest dla mnie wsparcie żony. Szkoda, że w tym roku zabraknie jej na trybunach.
– Rosjanie. Wygra Iwan Uchow, bo jest w świetnej formie.
– Dla mnie Tomek Majewski. W pchnięciu kulą będzie naprawdę wysoki poziom, ale Tomek jest w świetnej formie i pewnie wygra. A później jego gwiazda przyćmiona zostanie przez któregoś ze sprinterów. Stawiam na Usaina Bolta.
– Nie zgodzę się z tym. Skoczkowie mają swoje mityngi, a biegacze swoje. Podczas samych zawodów publiczność w równym stopniu emocjonuje się zarówno konkurencjami technicznymi, jak i biegowymi. A sprinterzy? Każdy może włożyć buty i pobiegać. Ale czy to takie trudne i emocjonujące?
Reklama













Komentarze