Poniżej przedstawiamy opinie na temat meczu Hetmana ze Stalą Rzeszów.
16.08.2009 18:19
Czesław Palik (trener Stali)
Upokorzony przez własnych piłkarzy
– A cóż ja mogę powiedzieć po takim meczu... Każdy komentarz może zostać odebrany w sposób nieodpowiedni. Nie zasłużyliśmy na taką porażkę. Zresztą, co ja mówię, w ogóle nie zasłużyliśmy na porażkę. Mieliśmy wyborne sytuacje podbramkowe. Gdyby już na początku Udoudo wykorzystał swoją okazję, pewnie spotkanie potoczyłoby się zupełnie inaczej.
A przecież jeszcze chyba trzy razy byliśmy sam na sam z bramkarzem i raz trafiliśmy w poprzeczkę. A Jędryas z bliska spudłował strzelając głową. Jak na mecz wyjazdowy to bardzo dużo. Poza tym nie mogliśmy zagrać w pełnym składzie. Nie mogłem skorzystać z sześciu zawodników. Słabo weszliśmy w sezon, a początek jest bardzo ważny.
Podnosi morale i może podbudować psychicznie. Dla mnie spotkanie z Hetmanem było szczególne, chciałem o sobie przypomnieć. Jednak zamiast tego zostałem upokorzony przez własnych piłkarzy, jest mi bardzo smutno. Więcej spodziewałem się po byłych graczach Hetmana. Najlepiej chyba wypadł Solecki, który miał długą przerwę w grze i uprosił mnie o występ. Za to Chałas miał chyba współudział przy stracie każdego z goli.
Z całym szacunkiem do Hetmana, ale to nie jest mocny zespół. Ze składu, który prowadziłem tutaj przed trzema laty, został tylko Sowa. A i to grał nie za często. Teraz w Zamościu jest młoda drużyna i będę trzymał za nią kciuki.
Po meczu w Zamościu rozważałem możliwość podania się do dymisji, ale po namyśle i po wsparciu ze strony kibiców postanowiłem tego nie robić.
Rafał Kycko (pomocnik Hetmana)
Stres powoli mija
– Przed tygodniem wysoko ulegliśmy Resovii, a teraz udowodniliśmy, pokonując Stal Rzeszów, że z nami nie jest tak źle. O stronę sportową nie musimy się aż tak martwić, ale gorzej ze sprawami organizacyjnymi. Ale pokazaliśmy razem z chłopakami, że wychodząc na boisko, nie myślimy już o tym.
Liczy się tylko mecz. Na pewno łatwiej grało się po moim golu. We właściwym czasie i we właściwym miejscu znalazłem się tak gdzie trzeba. Iwan Litwiniuk dośrodkował, obrońca odbił piłkę głową, a ja uderzyłem lewą nogą z dystansu, po krótkim roku. Podobnie strzeliłem również w Pucharze Polski z Sokołem.
Wreszcie przełamaliśmy się w lidze i zaczęliśmy zdobywać bramki. Myślę, że worek z golami rozwiązaliśmy już na dobre i w następnych meczach będzie podobnie. W Hetmanie czuję się już coraz pewniej. Na początku czułem stres, bo to były moje pierwsze występy w gronie doświadczonych kolegów i w drugiej lidze. Ale to już powoli mija.
Komentarze