Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

IV Liga: Rafał Samolej zapewnił wygraną Unii Bełżyce, komplety punktów Huraganu i Olendra

Orion Niedrzwica stracił w Bełżycach nie tylko trzy punkty, ale też swego napastnika Tomasza Kurę. Piłkarz doznał poważnego urazu i karetka zabrała go do szpitala.
Sobotnia inauguracja sezonu 2009/2010 wypadła w Bełżycach bardzo udanie. Słoneczna pogoda, pół tysiąca widzów na trybunach i wreszcie zwycięstwo Unii. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Rafał Samolej, który w 29 min skutecznie wykończył rzut rożny egzekwowany przez gospodarzy. W drugiej połowie Unia nie spuszczała z tonu i kilka razy pod bramką Orionu było bardzo gorąco. Na wysokości zadanie za każdym razem stawał jednak golkiper przyjezdnych Rafał Jaśkowiak. To dzięki jego interwencjom goście nie odjechali do Niedrzwicy z większym bagażem bramek. – Rafał zawalił nieco przy straconej bramce, ale w drugiej połowie zrehabilitował się – przyznaje Waldemar Wiater, trener Orionu. – Unia odniosła zasłużone zwycięstwo, bo stworzyła sobie dużo sytuacji bramkowych i mogła wygrać znacznie wyżej. Orion stracił w sobotę nie tylko punkty, ale również swego podstawowego napastnika Tomasza Kurę. Na początku drugiej połowy piłkarz doznał kontuzji w starciu z interweniującym bramkarzem Unii Karolem Kurzępą. Konieczna była interwencja lekarza. Zawodnik opuścił boisko na noszach i został odwieziony karetką do szpitala. Na szczęście skończyło się tylko na stłuczeniu. Ale w najbliższym meczu z Cisami piłkarz i tak nie zagra, bo wyjeżdża na dziesięć dni do Norwegii w celu zarobkowym. W składzie Orionu zadebiutował Andrzej Gutek, który zagrał cały mecz. Zabrakło jednak Piotra Kucharskiego. – Przed meczem powiedział mi, że nie jest w stanie grać ze względu na uraz jakiego nabawił się w piątek na treningu. Nie wiem też czy zdoła dojść do siebie na Cisy – mówi trener Wiater. Z kolei w składzie Unii pojawił się Mirosław Cioch, który przez kilka ostatnich sezonów przywdziewał barwy zespołu z Niedrzwicy. Unia Bełżyce – Orion Niedrzwica 1:0 (1:0) Bramka: Samolej (29). Unia: Kurzępa – Gorgol (50 Jezierski), Zieliński, R. Czępiński, Walęciuk, Gołociński, Boniaszczuk, Samolej (76 Cioch), Sidor, Gałkowski, Strug. Orion: Jaśkowiak – P. Gorczyca, Kosidlak, Golisz, Olko, Feliński, Piwowarski, Gutek, Szymuś (81 M. Gorczyca), Kura (57 Węgorowski), Boguszewski. Żółte kartki: Olko, M. Gorczyca (O). Sędziował: Andrzej Mierzejewski (Lublin). Widzów: 500. Piłkarze Huraganu zdają się potwierdzać, że w tym sezonie nie będą już dostarczycielem punktów dla innych. Na początek zespół trenera Marka Pietruka pokonał silny POM Piotrowice 1:0. Jedyny gol dla gospodarzy padł w 38 min. Precyzyjnym uderzeniem z woleja pod dośrodkowaniu Damiana Capa popisał się Arkadiusz Szczepaniuk i piłka zatrzepotała w bramce Radosława Tracza. – Mecz był w miarę wyrównany, ale to do nas uśmiechnęło się szczęście – przyznaje Waldemar Czempiński, prezes Huraganu. POM prezentował się przyzwoicie tylko w pierwszym kwadransie meczu. – Potem graliśmy fatalnie – ocenia Konrad Maciejczyk, trener piotrowiczan. – Nie podjęliśmy walki w tym spotkaniu o czym świadczy fakt, że gospodarze otrzymali dwie żółte kartki a my żadnej. Chłopcy potraktowali ten mecz bardzo ulgowo, ale mam nadzieję, że to się zmieni w kolejnych spotkaniach – dodaje. Maciejczyk przypomina też początek sezonu, w którym jego zespół awansował do czwartej ligi. – Wtedy też rozkręcaliśmy się bardzo powoli, a na inaugurację przegraliśmy z Opolaninem – mówi szkoleniowiec. Huragan mógł wygrać wyżej, ale dobrych okazji w drugiej połowie nie wykorzystali Białorusin Aleksander Łocuk oraz Radosław Klujewski. Dużo ożywienia w grę POM wprowadził Grzegorz Poleszak, ale wszelkie próby sforsowania defensywy Huraganu spełzły na niczym. – Goście walili głową w mur – kwituje Michał Tusz, obrońca zespołu z Międzyrzeca Podlaskiego. Huragan Międzyrzec Podlaski – POM Iskra Piotrowice 1:0 (1:0) Bramka: A. Szczepaniuk (38). Huragan: Czerepienko – Tusz, Szoman, Brysztan, Cap, Mazur, Chromik (73 Łocuk), Kwaśniewski (65 J. Szczepaniuk), Osiej (80 Chilimoniuk), Klujewski (84 Urbaniuk), A. Szczepaniuk. POM Iskra: Tracz – P. Wronka, Banach, Bartoszcze, M. Orłowski (60 Goździołko), Bielak (55 Poleszak), K. Orłowski (65 Kaczmarczyk), Sobkowicz, Stępień (70 Orzeł), D. Wronka, Lis. Żółte kartki: Szoman, Osiej (H). Sędziował: Andrzej Rogowski (Chełm). Widzów: 700. Beniaminek z Żółkiewki zadebiutował w IV lidze, ale tej premiery nie będzie wspominał szczególnie mile. Hetman przegrał gładko w Soli z Olendrem. Dwa gole dla gospodarzy padły w samej końcówce meczu. Oba zdobył Tomasz Albingier, w tym jednego z rzutu karnego. – Pierwsze koty za płoty – komentuje Sławomir Kozłowski, trener beniaminka. – My nie mamy w składzie ani Lalika, ani Chomicza, ani Albingiera. Dlatego przegraliśmy. Nie jesteśmy tez jeszcze dobrze przygotowani do tego sezonu. Choć gdyby przy stanie 0:0 Łukasz Zabiegły wykorzystał setkę to może mecz potoczyłby się inaczej – dodaje. Mimo wysokiej porażki szkoleniowiec Hetmana pochwalił w swoim zespole 16-letniego Piotra Wiszowatego. – Byliśmy w szoku patrząc na to co robił ten chłopak w środku pola – twierdzi Kozłowski. Z kolei trener Olendra mówi, że wynik mógł być jeszcze większy. – To był festiwal nieskuteczności z naszej strony – uważa Michał Furlepa. Ale cieszyć się i tak ma z czego. Olender został pierwszym liderem tego sezonu. Olender Sól – Hetman Żółkiewka 3:0 (1:0) Bramki: Dobromilski (26), Albingier (83 z karnego, 84). Olender: Sasim – Łukasik, Dobromilski, Dziedzic, Grelak, Lalik, Chomicz (83 Skubis), Stelmach, Ł. Kusiak (83 Blacha), Albingier (90 Grabias), A. Kusiak (70 M. Różański). Hetman: Dąbała – Szutko, Palica (10 Batyra), Tuczyński, Przemysław Skrzypczyński, Zabiegły, Szczepiński, Wiszowaty, Kornas, Wójcik, Rusinek (80 Prus). Żółte kartki: Stelmach, Dziedzic (O) – Palica (H). Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 600.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama