Piłka nożna: Działacze piłkarscy skarżą się na działanie LZPN
Godzinami koczują przed drzwiami Lubelskiego Związku Piłki Nożnej żeby załatwić sprawę. – To żenujące jak się nas traktuje – bulwersują się działacze klubów. Prezes związku odpowiada: Robimy co możemy żeby obsłużyć wszystkich jak najszybciej.
- 19.08.2009 16:32
Środa, godz. 14. W siedzibie LZPN przy ul. Filaretów w Lublinie ruch jak na dworcu. Na korytarzu tłoczy się kilkanaście osób. Podobnie jest w pomieszczeniach biura związku. Wszyscy czekają na obsłużenie.
– Jestem tu już od ósmej rano, a wychodzę dopiero teraz. Traktuje się nas tu jak zło konieczne. To żenujące – nie kryje złości jeden z działaczy zgłaszających zespół do rozgrywek w klasie A. Nie chce podać nazwiska żeby nie narobić sobie później problemów.
Podobnie, także anonimowo, wypowiadają się inni. – Siedzę tu już kilka godzin. Ale co zrobić, nie mam wyjścia. Muszę zgłosić chłopaków do rozgrywek.
Problem polega na tym, że niemal wszyscy, którzy przyjechali do związku to społecznicy. Za pracę w klubach nie biorą pieniędzy. – Żeby załatwić tu sprawę musiałem wziąć sobie dzień wolny w pracy. Mogliby usprawnić to przyjmowanie dokumentów. Nikt mi przecież nie zwróci pieniędzy za utratę dniówki – mówi mężczyzna czekający na przyjęcie od czterech godzin.
Tłok spowodowany jest jest tym, że w ten wekend startują rozgrywki w lubelskiej klasie A. Liczy ona cztery grupy. Razem to 42 zespoły. Żeby przystąpić do rozgrywek każdy z nich musi złożyć w związku listę z danymi osobowymi piłkarzy oraz karty z deklaracją gry w danym zespole. Oprócz rzeszy działaczy z A klasy związek szturmują też przedstawiciele klubów z okręgówek i IV ligi.
– Do końca sierpnia otwarte jest bowiem okienko transferowe i oni też mogą potwierdzać do gry nowych piłkarzy – wyjaśnia Marian Rapa, prezes LZPN. – Dlatego mamy w tej chwili okres prawdziwych dożynek.
Rapa przyznaje, że okres czekania na obsłużenie wydłużył się. Powód? – Po raz pierwszy wprowadziliśmy rejestrację zawodników w systemie komputerowym. Pracują przy nim trzy osoby. Więcej nie może, bo nie ma możliwości technicznych. Staramy się jak możemy żeby obsłużyć wszystkich jak najszybciej. Ale pewnych rzeczy nie da się załatwić bez dokładnego sprawdzenia a to wydłuża okres oczekiwania – tłumaczy.
Zdaniem Rapy działacze klubów nie są bez winy. Bo zwlekają ze zgłoszeniami do ostatniej chwili. Jak rozwiązać ten problem? – Można wysłać do nas listę zgłoszeniową faksem, wtedy w każdej wolnej chwili będziemy wprowadzać dane do systemu na bieżąco. To pozwoli uniknąć czekania w długiej kolejce – uważa prezes LZPN.
Reklama













Komentarze