III liga: Tomasovia i Avia mają po punkcie
Tomasovia wyraźnie przeważała w sobotnim meczu z Siarką Tarnobrzeg i po końcowym gwizdku zebrała zasłużone pochwały. Niestety, trener Zbigniew Kuczyński i jego piłkarze wracali do domu w kiepskich nastrojach, bo mieli znacznie więcej dogodnych okazji i powinni wywalczyć trzy punkty. Przez nieskuteczność mecz zakończył się jednak bezbramkowym remisem.
- 23.08.2009 15:56
Jeszcze bardziej niepocieszeni są jednak kibice gospodarzy, bo ekipa Jarosława Zająca nie zdobyła gola już od 270 minut. – Co z tego, że zaprezentowaliśmy się w Tarnobrzegu z dobrej strony, skoro w piłce nożnej nikt nie przyznaje punktów za wrażenia artystyczne. Stworzyliśmy sporo podbramkowych okazji, ale niestety zawiodła nas skuteczność. Po pierwszej części meczu powinniśmy wygrywać przynajmniej 2:0. Nawet w drugiej połowie, kiedy do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, mieliśmy następne dobre sytuacje. Remis nie martwi, ale także za bardzo nie cieszy – ocenia trener Kuczyński.
Pierwszą groźną akcję już w siódmej minucie przeprowadzili przyjezdni. Kamil Lipiec stracił piłkę na środku boiska i Michał Kozłowski musiał się ratować faulem by goście nie znaleźli się oko w oko z Łukaszem Ćwiczakiem. W efekcie \"niebiesko-biali” egzekwowali rzut wolny, z którego Ireneusz Baran minimalnie chybił. W 22 minucie Kozłowski w ostatniej chwili przeszkodził w dojściu do piłki Przemysławowi Wawrycy. Po chwili tomaszowianie w odstępie kilkudziesięciu sekund stworzyli sobie dwie kolejne, świetne sytuacje na gole. Najpierw Tomasz Ciećko przegrał pojedynek sam na sam z Ćwiczakiem, a za chwilę popularny \"Ciepły” spróbował szczęścia raz jeszcze, ale tym razem nie trafił w światło bramki.
W 37 minucie oberwało się sędziom, którzy nie zareagowali na dwumetrowy spalony, na którym znajdował się Jarosław Pacholarz. Napastnik gości popędził na bramkę Siarki, ale w skuteczną interwencją popisał się golkiper zespołu z Tarnobrzegu. Po zmianie stron z podbramkowymi okazjami było już zdecydowanie gorzej, a dwie najlepsze sytuacje zmarnowali miejscowi: Tomasz Walat i Marcin Stępień.
Siarka Tarnobrzeg – Tomasovia Tomaszów Lubelski 0:0
Siarka: Ćwiczak – Sałek (75 Pluta), Kozłowski, Stępień, Łuczakowski, Kabata, Lipiec, Hynowski, Kwieciński (46 Stąporski), Walat, Mazurkiewicz (79 Rożek).
Tomasovia: Bartoszyk – Raczkiewicz (68 Leśko), Banaś, Sioma, Myszkowski, Żurawski (61 Wójcik), Stefanik, Baran, Ciećko, Pacholarz, (70 Gozdek), Wawryca (83 Kusiak).
Żółte kartki: Kozłowski, Sałek, Kwieciński, Lipiec – Gozdek, Żurawski, Stefanik (Tomasovia).
Czerwona kartka: Gozdek (Tomasovia, 89 min, za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Jagieła (Krosno). Widzów: 700.
W piątkowy wieczór piłkarze Wisłoki Dębica i Avii Świdnik nie dali swoim kibicom zbyt wielu powodów do radości. Obie ekipy stworzyły mało ciekawe widowisko, które w dużej mierze toczyło się w środku boiska. Sytuacje pod obiema bramkami można było policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego nikogo nie powinien dziwić bezbramkowy remis, jakim zakończył się ten mecz.
Mimo wszystko optyczną przewagę niemal przez całe spotkanie posiadali \"żółto-niebiescy”, ale niewiele z niej wynikało. – Na własne życzenie straciliśmy dwa punkty z niezbyt silnym rywalem. Na pewno zawiedliśmy, zwłaszcza w ofensywie, bo nasi napastnicy nie mieli praktycznie żadnej okazji do zdobycia bramki.
W pierwszej połowie bliski otworzenia wyniku był Damian Rusiecki, ale jego strzał został zablokowany. Po zmianie stron najlepszą sytuację zmarnował Marcin Kubiak, który próbował pokonać bramkarza rywali strzałem z dystansu. Na pewno mogło być lepiej, ale z drugiej strony w Dębicy zawsze gra nam się trudno – ocenia trener Avii Wiesław Kołodziej.
Wisłoka Dębica – Avia Świdnik 0:0
Wisłoka: Dydo – Pyskaty, Konrad, Pokrywka, Michał Wolański (87 Rokita), Bielatowicz, Kędzior, Mądro (73 Zych), Kantor, Mariusz Wolański (56 Barycza), Zołotar.
Avia: Mazur – Kleszcz, Orzędowski, Grzegorczyk, Kubiak, Muszyński (75 Michalczuk), Kamiński, Pranagal, Rusiecki, Habian (60 Burak), Mazurek.
Żółta kartka: Barycza (Wisłoka). Sędziował: Grzegorz Wnuk (Rzeszów). Widzów: 400.
Reklama













Komentarze