Podnoszenie ciężarów: W sobotę o godz. 12 w puławskiej hali MOSiR rozpocznie się I Memoriał im. Janusza Przedpełskiego
Wielkie ciężary wracają do Puław. Już jutro będziemy mogli zobaczyć w akcji mistrzów sztangi. Swój przyjazd na Memoriał Janusza Przedpełskiego zapowiedzieli olimpijczycy i zdobywcy medalów na mistrzostwach świata i Europy.
- 03.09.2009 14:47
– Memoriał będzie odbywał się cyklicznie w innym mieście. Nam przypadł zaszczyt zorganizowania go po raz pierwszy – mówi puławski szkoleniowiec podnoszenia ciężarów Witold Guz. Do Puław zjadą najlepsi krajowi sztangiści, w tym cała reprezentacyjna żeńska kadra Polski.
– Zawody będą stały na bardzo wysokim poziomie. Liczyliśmy na udział największych gwiazd i w większości staną one na pomoście. Niestety, ciężary są kontuzjogenne i właśnie z tego powodu zabraknie Szymona Kołeckiego i Marcina Dołęgi – dodaje trener.
Nie zabraknie natomiast braci Adriana i Tomasza Zielińskich, jedenastokrotnego mistrza kraju Roberta Dołęgi oraz wicemistrzyni olimpjskiej z Aten Agaty Wróbel czy Małgorzaty Karpińskiej, brązowej medalistki czempionatu Starego Kontynentu.
Swój udział w imprezie zapowiedzieli przedstawiciele Światowej i Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów, Ministerstwa Sportu, Polskich Związków Sportowych oraz liczne grono przyjaciół Janusza Przedpełskiego, który przez pół wieku stał na czele polskiej sztangi. W okresie jego prezesury w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów polscy zawodnicy zdobyli około 500 medali we wszystkich mistrzostwach światowej i europejskiej rangi.
– To był fantastyczny człowiek. Znać go i przyjaźnić się z nim to był dla mnie prawdziwy zaszczyt – Witold Guz wspomina zmarłego przed rokiem Janusza Przedpełskiego. – Superfantastyczna postać polskiej sztangi. Oddany ciężarom bez żadnej miary. Gościliśmy go przed dwoma laty. Przyjechał specjalnie do nas na otwarcie siłowni, w której dzisiaj trenujemy. Bardzo lubił Puławy i chętnie do nich wracał. Jestem bardzo szczęśliwy, że pierwszy memoriał jego imienia został przyznany właśnie naszemu miastu – podkreśla trener Guz.
Reklama













Komentarze