Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie dali radnemu na wizytówki, więc proponuje cięcie diet

Zamojski magistrat zaczyna zaciskać pasa, bo dopadł go kryzys. Jednak szef klubu radnych PiS twierdzi, że oszczędności zaczęły się tylko od jego ugrupowania. To go dziwi. Ale podejmuje rękawicę i proponuje znacznie większe oszczędności.
– Jeżeli mamy oszczędzać, to solidarnie – mówi Dariusz Zagdański, radny miejski i przewodniczący klubu PiS w zamojskiej Radzie Miasta. Co go oburza? – Cięcia zaczęły się od naszego ugrupowania – przekonuje. – Kiedy delegacja radnych wybrała się do Schwabisch Hall, prezydent pojechał służbowym autem. A były miejsca w naszym busie. To nie był przejaw oszczędności… Tymczasem na ostatniej sesji prezydent Marcin Zamoyski obwieścił, że sytuacja finansowa miasta jest poważna. Zamojscy przedsiębiorcy słabo przędą i marnie płacą podatek dochodowego. Spadły także wpływy z tego tytułu od osób fizycznych. W sumie, w kasie UM może zabraknąć na koniec roku nawet 10 mln zł. I magistrat musi zaciskać pasa. Pierwszy doświadczył tego Zagdański. Zwrócił się do biura RM z prośbą o wykonanie 50 wizytówek. – Biorąc pod uwagę, że w budżecie miasta nie ma środków finansowych na zakup wizytówek, ani ich zakup nie jest obligatoryjny, a także potrzebę oszczędnego gospodarowania każdą złotówką, nie widzę możliwości wykonania w/w ze środków budżetu miasta – odpisał mu przewodniczący Jan Wojciech Matwiejczuk. – Wykonanie tych wizytówek kosztuje jakieś 25 zł – mówi Zagdański. – Sytuacja jest chyba alarmująca. Zaproponowałem panu Matwiejczukowi obniżenia jego diety, przewodniczącego, wszystkich radnych oraz wynagrodzenia prezydenta. Zaoszczędzone środki przeznaczymy na inwestycje. Wniosek został wysłany w środę. Ale kiedy zapytaliśmy w piątek o jego los, Matwiejczuk migał się od udzielenia konkretnej odpowiedzi. Dlaczego? – Nie przeczytałem jeszcze tego pisma – tłumaczy. – Dlatego na razie nie mogę niczego skomentować. Zamojscy samorządowcy raczej do dusigroszów nie należą. Na początku kadencji podwyższyli wynagrodzenie prezydentowi Zamościa aż o 1 tys. 140 zł brutto miesięcznie (wcześniej zarabiał 9 tys. 840 zł). To był początek. W 2007 r. podnieśli sobie diety o prawie 300 zł (wcześniej dostawali 518 zł brutto, a teraz 800 zł.). Także przewodniczący RM zamiast 1813 zł pobiera 1940 zł. Jego zastępcy otrzymują po 1450 zł (zamiast po 1295). We wniosku w sprawie ustalenia wysokości diet napisali m.in., że budżet miasta co roku wzrasta, przybywa spraw \"do rozpatrywania”, co powoduje rozszerzenie ich obowiązków. Dokument podpisało 20 radnych z różnych klubów. Podczas głosowania tylko czterech z nich wstrzymało się od głosu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama