Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Te źrebaki to bliźniaki

Kuba i Wojtek – tak nazywają się końskie bliźniaki, które przyszły na świat w Kolonii Deszkowice niedaleko Zamościa. Ku zdziwieniu weterynarzy źrebaki mają się dobrze.
– To dla mnie podwójna radość i podwójne szczęście – mówi 75-letni Józef Kapuśniak, który razem z żoną gospodarzy w Kolonii Deszkowice pod Nieliszem. Końmi zajmuje się od przeszło pół wieku, ale nigdy nie dochował się bliźniaków. – Źrebaki już trochę podrosły. Fikają koziołki i dalej... ciągną cyca. Będę je musiał w końcu odłączyć od matki – opowiadał nam wczoraj gospodarz. Ciąże mnogie zdarzają się u klaczy niezwykle rzadko i przeważnie kończą się dla zwierzęcia i jego potomstwa powikłaniami. – Bo anatomicznie macica klaczy nie jest przystosowana do ciąży mnogiej – wyjaśnia lekarz weterynarii Rafał Belniak. – Dlatego zazwyczaj jeden zarodek jest usuwany. Donoszenie i urodzenie zdrowych i żywych źrebiąt-bliźniaków to już zupełny ewenement. Małe narażone są na niebezpieczeństwo również w pierwszych tygodniach życia. Dlatego gospodarz dopiero teraz postanowił podzielić się dobrą nowiną, choć dobytek powiększył mu się jeszcze przed wakacjami. Końskie ciąże w pierwszych dniach diagnozuje się przy pomocy aparatu USG. Ale 12-letnia Sarna – matka bliźniaków – nie była badana. Przenosiła ciążę o cztery tygodnie i sama urodziła gniade potomstwo. – Pierwszy raz spotkałem się z przypadkiem, żeby klacz własnymi siłami urodziła dorodne bliźniaki – mówi dr Belniak, który interweniował dopiero po porodzie, gdyż doszło do zatrzymania łożyska. Rokowania źrebaków są bardzo dobre. – Kuba jest grzeczniejszy, Wojtek bardziej wyrywny – charakteryzuje je pan Józef. Konia z rzędem temu, kto pamięta podobną historię. – Słyszałem, że jakieś 20 lat temu w sąsiedniej wiosce przyszły na świat źrebaki-bliźniaki, ale oba padły zaraz po urodzeniu – dodaje gospodarz. Pan Józef podupada na zdrowiu. – Nie daję rady w obejściu. Na jesieni zamierzam sprzedać kobyłę, a później Wojtka i Kubę. Choć ciężko będzie mi się z nimi rozstać – zwierza się starszy pan. – Chciałbym, aby bliźniaki trafiły do jednego gospodarza. Po co je rozdzielać? Kuba i Wojtek to konie rasy małopolskiej. Tak jak ich rodzice – Sarna i ogier Bargłów – są szlachetnej krwi. W paszportach hodowlanych na próżno jednak szukać ich swojsko brzmiących imion. Kuba to Brylant, a Wojtek – Baron.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama