Klemensów: Chmura węglowego pyłu nad cukrownią
Zamiast cukrowni mają zardzewiałą górę żelastwa i kilkuhektarowy plac pokryty hałdami węgla. Mieszkańcy Klemensowa nie są zadowoleni z takiego sąsiedztwa. Mają dość chmur pyłu, który nadlatuje nad ich domy. Obawiają się o swoje zdrowie.
- 13.09.2009 12:13
– Zbliża się zima i handel węglem idzie tam na całego – tłumaczy 70-latka z Klemensowa (nazwisko do wiadomości redakcji). – Gdy powieje wiatr, pył dociera do nas. Czasem boli mnie od tego głowa. Na pewno zapylenie jest dla szkodliwe.
Cukrownia Klemensów była kiedyś dumą mieszkańców tej dzielnicy Szczebrzeszyna. W 2003 r. Krajowa Spółka Cukrowa wstrzymała nieoczekiwanie produkcję cukru. Powód? Restrukturyzacja spółki.
Na nic się zdały blokady dróg i protesty załogi. Na bruk poszło ponad 100 osób. W zakładzie założono magazyn cukru. Nie wygląda to dobrze. Obskurne budynki i resztki instalacji straszą turystów i miejscowych. A na pobliskim, kilkuhektarowym terenie założono potężny skład węgla.
– Okoliczni mieszkańcy zaczęli narzekać, bo pyliło się w całej okolicy – mówi Marian Kitowski, radny z Klemensowi. – Zwłaszcza gdy pracowała sortowania węgla. Nie było to w żaden sposób zabezpieczone. Interweniowałem w tej sprawie m.in. na sesji. To przyniosło skutek. Agregaty sortowni zostały przesunięte o kilkaset metrów. Teraz pyli znacznie mniej.
To sprawy nie załatwiło. – Nadal czujemy się jakbyśmy mieszkali na Śląsku – martwi się jeden mieszkańców Klemensowa. – KSC zabrała nam cukier a załatwiła góry pylącego węgla. Nie schowano ich za żadnymi ekranami. To nie jest w porządku.
Marzena Bis, mieszka na klemensowskim blokowisku. Nie przeszkadzają jej jednak węglowe hałdy. – Cała okolica żyła z pracy w cukrowni – mówi. – Teraz wożą tam węgiel i ludzie znaleźli przy zatrudnienie. Do nas raczej ten pył nie dociera.
Aleksandra Paulska, rzecznik KSC S.A. przyznaje, że teren na którym znajduje się skład węgla, należy do spółki, ale jest dzierżawiony firmie zewnętrznej.
Jak tłumaczy, to ona powinna ograniczyć zapylenie. Paulska zastrzega jednak, że KSC nie miała sygnałów w tej sprawie. Dzierżawca placu zapewniał natomiast, że normy dotyczące ochrony środowiska nie zostały przekroczone. KSC zamierza sprawą się zająć i informacje od okolicznych mieszkańców \"zweryfikować”.
W jaki sposób? – Zostanie przeprowadzona rozmowa z przedstawicielem firmy w celu ustalenia stanu faktycznego – wyjaśnia rzeczniczka.
Co dalej z byłą cukrownią? Jej majątek został wystawiony na sprzedaż jeszcze w 2005 r. Wyceniono go na prawie 20 mln zł. Kupnem zainteresowana była m.in. jedna z irlandzkich spółek, która chciała zamienić zakład w tzw. elektrownię odnawialną. Nic z tego jakoś nie wyszło. Kolejne przetargi też nie zakończyły się sukcesem. KSC szuka jednak rozwiązania. Nadal rozważana jest m.in. produkcja energii ze źródeł odnawialnych. Spółka szuka do tego partnerów. Gdyby to się udało zaniedbana cukrowania zmieniłaby swoje oblicze. Skład węgla także musiałby prawdopodobnie szukać nowej lokalizacji.
Reklama
Komentarze